Andreja Premium - 'fotorelaszją'

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

Andreja Premium - 'fotorelaszją'

Postautor: dsc » wt 25 gru 2007, 20:00

Witam,

wczoraj dotarła wreszcie moja maszyna wraz z młynem. Oczywiście zajarany jestem nieprzeciętnie, czego nie muszę pewnie podkreślać, bo tak się czuje każdy, gdy w końcu dostaje w ręce coś na co długo czekał. Maszyna to Andreja Premium, którą ma już MacQ na tym forum. Jest to model refurbished, który został znaleziony w magazynie bellabarista, pod stertą desek i płyt pilśniowych. Dobrzy ludzie z BB zajęli się znaleziskiem, zrobili przegląd i los chciał, że w tym samym momencie pojawiłem się ja szukający jakiejś nowej maszyny do domu. Dostałem atrakcyjną ofertę cenową na to cudo, co spowodowało, że zdecydowałem się na nią w mgnieniu oka. Andreja została sparowana z Macap'em MC4, który został zakupiony wcześniej i tylko czekał, czy będzie miał towarzysza w postaci sprzęta do espresso, czy też przyjdzie mu współpracować z moką. Jak widać szczęście miałem niezłe i szczerze się ciesze z tego, że udało mi się wyłapać taką ofertę.

1. Pierwsze wrażenie, czy też "co oni naładowali gruzu do tego kartonu??!!"

Przesyłka składała się z dwóch kartonów, jeden ważący około 10kg (młyn), drugi ponad dwa razy tyle (maszyna). Młynek chroniony był oryginalnym opakowaniem prosto z fabryki Macap'a, a maszyna zapakowana była w dwa kartony (jeden w drugim) i mnóstwo worków wypełnionych powietrzem, żeby nic się nie powyginało w transporcie. Na pierwszy strzał poszła maszyna, o którą bardziej się martwiłem, gdyż pudło zewnętrzne było dziwnie miękkie. Po dogrzebaniu się do właściwego opakowania oraz nadwyrężenia kręgosłupa wydobyłem na wykładzinę zawartość. Połowa kartonu była mokra, podobnie jak część maszyny, co nie pozostawiło na mej twarzy uśmiechu. Pierwsza myśl to pewnie jakiś przeciek, albo ktoś zostawił gdzieś wodę w układzie. Szczerze nie wiem, co było przyczyną, ale posprawdzałem, co się dało i przecieku nie znalazłem. Maszynka wylądowała na podłodze, przygotowana do zdjęcia obudowy i czyszczenia. Karton z młynem zawierał sporo styropianu, który odpowiednio chronił zawartość. Młynek stanął obok maszyny i szczęka mi opadła jakie to jest duże w porównaniu do plasticzanego MDF'a:)

2. Oględziny, czy też "look how shiny it is!!:)"

Chrom, stal nierdzewna i e61:) to wywoła uśmiech na twarzy prawie każdego kawowego hobbysty. Łaziłem na około maszyny i młyna przez jakieś 15 minut, sprawdzałem czy nie ma rys i w jakim stanie jest maszyna. Oprócz drobnych zatarć i wytarć stali od np. wysuwania tacki ociekowej, maszyna nie miała żadnych wgnieceń ani wygięć. Młyn to nówka, więc tylko sprawdziłem hopper i obejrzałem jakość wykończenia. Ponieważ maszyna była znaleziskiem, nie było przy niej oryginalnego PF'a, ani dodatków. Dobrzy ludzie z BB postanowili dorzucić więc PF'a z sitkami, gumę do symulacji ślepego sita i aluminiowy tamper. Krótko mówiąc lepiej niż gdybym miał oryginały:) Oględziny się skończyły i przyszedł czas na

3. Rzut okiem do wnętrza, czy też "Jak zdjąć tą durną obudowę!!??"

Czytałem na necie przed otrzymaniem maszyny, że zdjęcie budy w tej maszynie jest proste. Faktycznie, śrubki są łatwo dostępne i jest ich tylko 10, więc chwyciłem za śrubokręt i zacząłem odkręcać. Chwilę później buda nie trzymała się już na niczym i zacząłem główkować jak ją zdjąć, żeby odkryć bebechy. W górę nie szło, bo moduł Gicar'a przeszkadzał, w tył i w przód też nie bardzo, bo uchwyty do przykręcania obudowy wadzą. No i masz tu babo placek. Finalnie nieco nagiąłem panele boczne oraz wewnętrzną osłonę i blacha zeszła. Mym oczom ukazał się widok następujący:

Obrazek

Istotne szczegóły to:

- otwór umożliwiający zmianę ciśnienia bojlera bez zdejmowania obudowy (na zdjęciu z zaślepką):

Obrazek

- czujnik niskiego poziomu wody, który oryginalnie był chyba wyżej:

Obrazek

a składa się ze zwykłego kontaktronu:

Obrazek

+ pływak w pojemniku na wodę.

Podstawa pod pojemnik z wodą została zdjęta i możliwe było obejrzenie bardziej ciekawych elementów wnętrza:

Obrazek

Jak widać bojler ma już izolację, dodatkowo widać moduł Gicar'a (do sterowania) czyli to czarne pudełko po lewej. Gumowate rurki niezbyt cieszą, ale chociaż łączniki Y są metalowe, podobnie jak reszta połączeń. Kable są dość poprawnie położone i pospinane, żeby nic się nie plątało. Ogólnie jest dość "schludnie", chociaż mocowanie pompy nie za bardzo mi się podoba.

Obrazek

Na tym zdjęciu zastanawia mnie czym jest ten górny okrągły element, obok łącznika do podłączenia manometru ciśnienia w bojlerze (w centrum są trzy okrągłe elementy, jeden to oznaczona markerem śruba, drugi nieco na prawo to szczerze mówiąc nie wiem co, i trzeci nieco na lewo to to co mnie interesuje). Jak się temu przyjrzeć to jest to metalowy kołnierz z zamocowanym wewnątrz bolcem przytwierdzonym do śrubki sześciokątnej. Zakładam, że jest to zawór bezpieczeństwa, otwierający się w przypadku zbyt wysokiego ciśnienia. Pytam, gdyż ten kołnierz jest dość skorodowany (pokryty białym nalotem, jakby z tego bolca tryskała woda pod ciśnieniem) i szukałem przyczyny tego stanu.

Przy zdjętej obudowie wyczyściłem co się dało i skręciłem maszynę ponownie do kupy, żeby zobaczyć jak działa. Nie kręciłem nic przy ciśnieniu bojlera, ani OPV, gdyż na karcie testowej z BB zauważyłem, że wszystko zostało ustawione przed wysyłką. Wypucowana na błysk maszyna wygląda niesamowicie:

Obrazek

4. Pierwsze uruchomienie, czy też "Czy to, aby na pewno jest bezpieczne?"

Maszyna stanęła wreszcie na blacie, młyn na razie został pozostawiony w samotności na podłodze. Napełniłem pojemnik wodą, upewniłem się, że rurki odpowiednio leżą i włączyłem maszynę...

Obrazek

Pompa zaczęła chodzić napełniając bojler, uruchomiła się też grzałka i maszyna od czasu do czasu wydawała dziwne dźwięki, jakby zaraz coś miało eksplodować. Chwila zwątpienia, czy aby na pewno to jest bezpieczne i szybka konsultacja z dostarczoną do maszyny instrukcją nie rozwiały moich wątpliwości. No nic widocznie tak to ma działać. Po 5 minutach obie lampki świeciły się na zielono, co oznacza, że maszyna ma wstępnie zagrzany bojler:

Obrazek

Oczywiście za wcześnie, żeby robić cokolwiek, więc usiadłem spokojnie z boku i poczekałem, aż się całość rozgrzeje. W między czasie wyczytałem, żeby dwukrotnie przepłukać maszynę przed używaniem, co też zrobiłem, napełniając zbiornik z wodą za każdym razem. Po 15minutach cykl płukania się zakończył i teraz siedziałem z nastawieniem wykonania pierwszego strzału.

5. Przygotowanie do strzału, czy też "Czemu ten durny młynek nie mieli?!"

Młynek trafił na blat, ustawiłem mielenie na drobno, wrzuciłem garść ziaren do pojemnika i postanowiłem sprawdzić sprzęt w akcji. Wcisnąłem guzik z boku obudowy i... cisza:| "Hmm no to nie fajnie" pomyślałem i zacząłem szukać przyczyny. Podłączyłem młynek do innego gniazdka, włączyłem i... znowu cisza:| "Masakra" było kolejnym słowem jakie padło z moich ust. Kolejne parę włączeń młynka oraz zbliżenie ucha do obudowy pozwoliło wykryć przyczynę ciszy. Żarna były skręcone na ścisk:O Nerwowo zacząłem kręcić śrubą mikrometryczną w kierunku "Corse":

Obrazek

Ponownie z nadzieją wcisnąłem przycisk

Obrazek

i... uff mieli. Młyn trafił kolejny raz na blat, zdjąłem plastikową nasadkę, umożliwiającą regulację i wykręciłem górne żarno. Szybkie czyszczenie oraz oględziny pozwoliły stwierdzić brak uszkodzeń. Znalazłem ustawienie zerowe młynka i skręciłem całość z powrotem do kupy. Odkręciłem żarno o 1/4 obrotu i sprawdziłem mielonkę w palcach, po czym byłem pewien, że znajduję się w odpowiednim zakresie mielenia do espresso. Jako, że młynek nie ma żadnego oznaczenia "zera" dodałem na szybko dwa kawałki taśmy z oznaczeniem:

Obrazek

Po tej zabawie z młynem, maszyna już była gotowa do strzału. Zauważyłem, że ciśnienie w bojlerze ma wartość około 1.5bara, co jest nieco wysokie i pewnie wydłuży "schładzanie" wody:

Obrazek

Nie miałem ochoty regulować niczego w tym momencie i postanowiłem wykonać espresso przy takiej nastawie. Nastąpił klasyczny dla HX'ów water dance i klasyczna procedura mielenia, stockfleth move, ubicie i do grupy. Pierwsze espresso wyszło zdecydowanie za szybkie, więc skorygowałem ustawienie młynka i nasypałem do sika nieco więcej kawy. Druga próba była lepsza, wolniejsza ekstrakcja, jednak nadal dość szybkie blednięcie kawy. W tym momencie stwierdziłem, że bez wagi i NPF'a jestem ślepy. Serio te dwie rzeczy pomagają strasznie, szczególnie ta druga. Jako, że drugie strzały były znośne do picia (nieco kwaśne, pewnie temperatura była za niska) postanowiłem spróbować swoich sił w spienianiu mleka. Wiedziałem, że będzie to bardziej wymagające niż na Classicu, gdyż Andreja ma olbrzymi power i tip z dwoma otworami:

Obrazek

Nalałem pół dzbanka (0.6L) mleka i niepewnie odkręciłem kurek pary. Szczerze mówiąc nie było tak źle, fakt, że do silky microfoam jeszcze daleko, ale pierwsza próba wypadła zachęcająco. Może w przeciągu tygodnia uda się opanować parę na tyle, żeby rysować coś w kawie.

6. Wrażenia po, czy też "still, look how shiny it is!!:)"

Wiadomo, że przesiadka z Classic'a na maszynę tego rodzaju jest szokiem. Po jednym dniu używania trudno coś powiedzieć oprócz "Wow:O". Wiem natomiast, że brakuje mi paru rzeczy, a chyba najbardziej odpowiedniego tampera i NPF'a. No cóż czas pokaże, czy dam sobie radę bez tego i co uda się osiągnąć. Jak na razie mogę tylko powiedzieć "All hail the king":

Obrazek

:D

Kontynuacja niedługo:)

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
APG
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 936
Rejestracja: śr 04 sty 2006, 0:31
Sprzęt: _____________________
Faema E61 Legend S2 & Mazzer SJ
Carimali Beta E2 & Fiorenzato T.80
Lokalizacja: Trzebnica, Wrocław

Re: Andreja Premium - 'fotorelaszją'

Postautor: APG » wt 25 gru 2007, 20:48

Gratuluję, wygląda imponująco ;)
drugi nieco na prawo to szczerze mówiąc nie wiem co
Zawór bezpieczeństwa. Odkręcając ten górny pierścień można kontrolnie upuścić nieco pary
i trzeci nieco na lewo to to co mnie interesuje)
Odpowierzenie. W momencie rozgrzewania jest otwarte (bolec opuszczony na dół), a po uzyskaniu ciśnienia samoczynnie się zamyka (ciśnienie wypycha bolec do góry), w trakcie może tamtędy wyciekać trochę pary i wody, stąd ta obudowa. Czy nie jest do niej gdzieś podłączona jakaś rurka odpływowa?
Łeba 2007

Felini
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 570
Rejestracja: pn 12 mar 2007, 23:00
Lokalizacja: lubuskie

Postautor: Felini » wt 25 gru 2007, 20:59

Cóż można napisać.... Gratulacje, maszyna piękna, robi wrażenie!

Awatar użytkownika
Mironi
zagląda od święta
Posty: 13
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 22:17
Lokalizacja: Pyrlandia

Postautor: Mironi » wt 25 gru 2007, 21:17

Gratulacje! Maszynka robi bardzo fajne wrażenie.

Na razie cieszę się moim Domus Barem ale w przyszłości może i ja się przesiądę na takie cacuszko.

Awatar użytkownika
broz
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 311
Rejestracja: pt 29 gru 2006, 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: broz » wt 25 gru 2007, 22:19

Gratuluję sprzętu, i maszyny i młynka. Jak zwykle zdjęcia w Twoim wykonaniu są najwyższej jakości. I jeżeli Andreja wygląda w rzeczywistości tak jak na fotosach to nic tylko pozazdrościć. :)
Obrazek Mundo Novo

lorienn

Postautor: lorienn » wt 25 gru 2007, 22:19

Piękności......
ps/ gratuluję talentu :)

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » śr 26 gru 2007, 0:07

Witam,

z tym talentem to nie przesadzajmy:)

APG: dzięki za wyjaśnienia. Właśnie coś mi się wydawało "luźne" w tym trzecim elemencie, więc dobrze wiedzieć, że to ma tak działać. Nie ma żadnej rurki, jest jedynie ten kołnierz pewnie żeby nie leciało na około po wnętrzu w razie upustu wody lub pary. Działanie tego ustrojstwa tłumaczy też osady na kołnierzu.

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

andrzej
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 76
Rejestracja: ndz 08 lip 2007, 13:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: andrzej » śr 26 gru 2007, 11:15

Maszyna nieprawdopodobna.W USA kosztuje tylko 3500.

Awatar użytkownika
Long Johnny
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2234
Rejestracja: śr 07 lut 2007, 8:03
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Long Johnny » śr 26 gru 2007, 13:04

Witamy wśród HX-owców! Gratuluję cudownej maszyny!
Aż się boję, co takiego jesteś w stanie zrobić temu ekspresowi i młynkowi przy Twoich DIY-owych zapędach :D.

Co do odgłosów w trakcie primingu, to u mnie było podobnie. Zastanawiałem się, czy maszyna eksploduje, odleci, czy jeszcze coś innego wywinie ;).
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

.: Isomac Tea : Innova Ascaso i-mini | Ocaree TCA-3 : Solis Maestro Plus :.

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » śr 26 gru 2007, 13:55

Witam,

dzisiaj kontynuuje wątek nowej maszyny, przy czym skupie się już wyłącznie na strzałach i spienianiu mleka.

7. Strzał na HX'ie, czy też "to nie jest, aż takie trudne:)"

Większość pewnie wie, że HX mają tendencje do przegrzewania wody używanej do parzenia w związku z tym konieczne jest ich ochładzanie jeśli maszyna stoi długo bezczynnie. Myślałem, że będzie to trudniejsze zadanie, gdyż trzeba wyczuć kiedy przestać zrzucać wodę. Nic bardziej mylnego. Zdejmujemy PF z grupy, podstawiamy filiżanki i włączamy pompę. Po zrzuceniu około 150ml wody maszyna jest gotowa do strzału, przy czym trzeba pamiętać, że potrzebuje ona około 60s na powrót do stanu umożliwiającego zaparzanie. W tym czasie można oczywiście osuszyć PF, zmielić kawę, ubić, osuszyć filiżanki i akurat wpasowujemy się w moment zaparzania. Należy zauważyć również, że maszyna pracuje w dość ekstremalnym zakresie ciśnienia w bojlerze (1.5bara), więc też większa tendencja do przegrzewania HX'a i konieczność zrzucania większej ilości wody. Może dzisiaj zechce mi się zdjąć obudowę i wyregulować ciśnienie na około 1.2bara (normalnie można to zrobić bez zdejmowania obudowy, ale nie zdjąłem zaślepki ze śruby do regulacji i muszę w efekcie rozłożyć maszynę ponownie). Proces chłodzenia wody w HX'ie przedstawia filmik:

http://video.google.pl/videoplay?docid= ... 6918&hl=pl

Ponieważ nie mam wagi, nie wiem ile pakuje kawy do sitka, ale staram się nie przesadzać z ilością i miele tyle, żeby mieć lekką górkę w sicie. Następnie wykonuje klasyczny ruch obrotowy dłonią (nieco zmodyfikowany Stockfleth) i ubijam lekko. Ta ostatnia czynność jest nieco utrudniona, bo tamper jaki posiadam to 57mm, więc zostaje sporo wolnego miejsca pomiędzy stopką tampera, a ściankami sitka. Radze sobie z tym stosując ubijanie okrężne, chociaż to może negatywnie wpływać na równomierność procesu. Po ubiciu PF trafia do grupy i uruchamiam pompę. Po około 8-10s pojawiają się pierwsze krople, ponieważ pierwsze 6s zabiera preinfusion. Kawka pokapuje na początku, co wskazuje na nieco zbyt drobne mielenie, jednakże mi takie lekkie ristretto pasuje. Smakowo bywa różnie, zależy oczywiście jak dużo wody się zrzuci z HX'a i ile czasu zajmuje przygotowanie PF'a i kawy. Na razie jednak nie mam żadnych ekstremalnych odchyleń od normy i z czasem zapewne uda się bardziej kontrolować wynik w filiżance. Dzisiejsze drugie cappu wyglądało przed spienieniem mleka tak:

Obrazek

8. Spienianie mleka, czy też "chyba w wiadrze będę spieniał"

Bojler jest ustawiony na 1.5bara, więc pary jest po pachy i ma ona konkretny power. Wcześniej spieniałem mleko z kurkiem odkręconym na pół gwizdka, ale dzisiaj postanowiłem odkręcić go na maksa i opanować bestię. Pierwsze próby wykonywałem na mleku pasteryzowanym i... wyszła kicha:

Obrazek

Nie wiem, czy tutaj w UK pasteryzowane mleko jest jakieś inne, ale nawet przy dużej ilości kręcenia mlekiem w celu usunięcia bąbelków efekt końcowy jest, co najmniej beznadziejny. Wykonałem trzy próby z tym mlekiem, po czym przerzuciłem się na UHT. Efekt?

Obrazek

Znacznie lepiej, dość ładny microfoam przy pierwszym podejściu. Pary jest na serio tak dużo i ma ona takiego kopa, że 300ml mleka spienia w jakieś 8-10s. Dwa otwory nie utrudniają pracy i szczerze mówiąc jeśli wcześniej spieniało się mleko nie powinno się mieć problemu na tej maszynie. Pierwszy (kiczowaty) latte art (trudno to tak nazwać nawet) wyszedł nie najgorszy, ale zbyt mało kręciłem dzbanem i końcowe liście wyszły jakieś grubaśne:

Obrazek

To tyle na teraz, w kolejnej odsłonie będzie filmik ze strzału i może jak się uda spienianie mleka.

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

eNKa
Consigliere
Consigliere
Posty: 1004
Rejestracja: czw 13 paź 2005, 1:01
Sprzęt: Gaggia PAROS + Pixsys ATR241 PID
Gaggia PAROS
Gaggia Baby
La Spaziale 3000 w częściach
Lokalizacja: Crack

Postautor: eNKa » śr 26 gru 2007, 16:27

i trzeci nieco na lewo to to co mnie interesuje)
Gdy boiler się schładza, umożliwia on wyrównanie ciśnienia. Bez tego podciśnienie w boilerze zniszczyłoby go.
Nie pytaj, co rząd może zrobić dla ciebie – Zapytaj, czy mógłby tego nie robić.

Chciałbym debila dodać do ignorowanych ale moda się ignorować nie da.

Awatar użytkownika
APG
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 936
Rejestracja: śr 04 sty 2006, 0:31
Sprzęt: _____________________
Faema E61 Legend S2 & Mazzer SJ
Carimali Beta E2 & Fiorenzato T.80
Lokalizacja: Trzebnica, Wrocław

Postautor: APG » śr 26 gru 2007, 18:49

Myślisz, że mogłoby skończyć się aż tak źle?
Łeba 2007

eNKa
Consigliere
Consigliere
Posty: 1004
Rejestracja: czw 13 paź 2005, 1:01
Sprzęt: Gaggia PAROS + Pixsys ATR241 PID
Gaggia PAROS
Gaggia Baby
La Spaziale 3000 w częściach
Lokalizacja: Crack

Postautor: eNKa » czw 27 gru 2007, 14:41

Nooo. Nie za pierwszym razem, ale po wielu cyklach nastąpiłoby zmęczenie materiału.
Nie pytaj, co rząd może zrobić dla ciebie – Zapytaj, czy mógłby tego nie robić.

Chciałbym debila dodać do ignorowanych ale moda się ignorować nie da.

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » czw 27 gru 2007, 14:55

Witam,

czas przyszedł na pierwsze strzały na video.

9. Espresso, czy też "żeby mielić grubiej trzeba kręcić w drugą stronę debilu!"

Wczoraj miałem chwilkę czasu i wyregulowałem ciśnienie w bojlerze. Sama procedura jest prosta, problemem jest jak zwykle zdjęcie tej durnej obudowy. Na szczęście zdjąłem zaślepkę ze śruby regulacyjnej na presostacie, więc ewentualne zmiany mogę dokonywać bez zdejmowania budy.

Jako, że nie mam wagi, mam spore kłopoty z mieleniem, gdyż nie wiem ile kawy faktycznie pakuje do sita. Oznacza to zmienne ilości przy ekstrakcjach, a to wiadomo utrudnia ustawienie młynka. Ponad to, kręcenie śrubą regulacyjną w kierunku drobniejszego mielenia, zamiast w odwrotną stronę, również nie ułatwia zadania:) Poniżej pierwszy dzisiejszy strzał z kawy od Hasbean'a (Cup of Excellence, Honduras La Fortuna), wyszło lekkie ristretto:

http://video.google.pl/videoplay?docid= ... 3448&hl=pl

Waga została zamówiona wczoraj, więc może dojdzie jutro, co powinno przynajmniej ogarnąć ilości kawy ładowane do PF'a i zmniejszyć jej marnowanie. Przydałby się NPF, żeby zobaczyć jakie błędy robię w trakcie dystrybucji i ubijania, ale to nastąpi dopiero na początku lutego. Posiadanie tampera 57mm i sita 58mm też nie ułatwia zadania, ale lekkie kołysanie tamperem podczas ubijania przynajmniej częściowo rozwiązuje problem niedopasowania.

Oczywiście jeszcze spora droga przede mną, ale wydaje mi się, że nie jest źle.

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
APG
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 936
Rejestracja: śr 04 sty 2006, 0:31
Sprzęt: _____________________
Faema E61 Legend S2 & Mazzer SJ
Carimali Beta E2 & Fiorenzato T.80
Lokalizacja: Trzebnica, Wrocław

Postautor: APG » czw 27 gru 2007, 20:45

DSC, moim zdaniem jest całkiem dobrze, a z tym tamperem, to nie przesadzaj ;)

Enka, nie ulega wątpliwości, że zawór ten zabezpiecza bojler przed powstaniem podciśnienia, jednak producenci na etapie wytwarzania, obliczają grubość ścianki bojlera zarówno ze względu na nadciśnienie jak i podciśnienie. Są bojlery, które nie mają zaworów odpowietrzających. Zauważyłem, że wadą jego braku w konstrukcjach z presostatem jest to, iż podczas nagrzewania ze stanu zimnego, obecność powietrza wewnątrz powoduje, że bojler uzyskuje ciśnienie, przy którym presostat wyłącza już grzałkę, ale woda nie uzyskuje jeszcze odpowiedniej temperatury, skutkiem czego mamy nierozgrzany ekspres. W takich konstrukcjach podczas nagrzewania, dopóki wstępnie nie zagotuje się woda, należy otworzyć dyszę pary.
Łeba 2007


Wróć do „Ekspresy kolbowe domowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość