Co się da wycisnąć ze starego Krupsa?

Awatar użytkownika
mieczu
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 88
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:15
Sprzęt: Rancilio Silvia, Mahlkoenig Vario
Lokalizacja: Piaseczno

Co się da wycisnąć ze starego Krupsa?

Postautor: mieczu » pt 02 kwie 2010, 10:43

Mam ci ja sobie od lat ekspres ciśnieniowy o taki
Obrazek. Jeszcze wtedy "Made in Portugal". Nie wiem jaki to typ. Czasem piszą, że to termoblok, a czasem że boiler. Czy da radę poznać to jakoś organoleptycznie?). Ma lampkę, która zapala się i gaśnie podczas grzania, więc obstawiałbym jednak boiler.
Kupiłem go w 2002 i do tej pory służył mi wiernie. Espresso mi z niego nie wychodziło (bo też specjalnie nie zgrzeszyłem edukacją barystyczną do tej pory), więc poprzestawałem na wykonywaniu za jego pomocą kawowych napojów mlecznych, które już wychodziły dość smakowicie.

Dopiero teraz, po 8 latach, padła mi w nim uszczelka i przy okazji jej poszukiwań zacząłem czytać sobie o parzeniu kawy i wszelkich zasadach z tym związanych. Oczywiście pierwszym odruchem była myśl o zakupie nowego, lepszego ekspresu, na którym dam w reszcie radę zaparzyć espresso.
Już od jakiegoś czasu myślałem nad poprawieniem jakości domowej kawy. Przed awarią dostałem od mikołaja młynek (ale po fakcie okazało się, że powinien być żarnowy). Kupiłem kawę ziarnistą (teraz już wiem, że byle jaką i pewnie nieświeżą) Dallmayr. Oczywiście niewiele to zmieniło. Więc teraz, po intensywnej lekturze i przyswajaniu wiedzy baristycznej zainspirowanej awarią uszczelki doszedłem do wniosku, że plan mój na najbliższy czas będzie taki.
- Krups na razie zostaje, wymienię uszczelkę i go trochę zakonserwuję (odkamienię itp.)
- kupuję tip-topowy młynek żarnowy (już idzie pocztą mahlkoenig)
- kupię do Krupsa sitko bez mikro-dziurek + tamper, żeby pokombinować z ubijaniem
- zacznę kupować dobrą kawę w opisywanych tu na forum sklepach...

...i zobaczę co się stanie...

Dziś jadę do serwisu po uszczelkę i sitka i będę miał pierwszą okazję w życiu spróbować wykonać espresso z tych kaw, które mam, ale według sztuki, czyli właściwej procedury (moja świadomość jest ostatnio jakby większa). Po świętach przyjdzie młynek i oczywiście liczę na dramatyczny przełom. Jeszcze mam 0,5 kg dallmayra w lodówce, ale to chyba pójdzie na testy przemiału i dopasowanie frakcji do ekspresu. Potem zamówię lepszą kawę.
Pewnie bez problemów się nie obejdzie, więc będę tu pisał.
Dobry plan? Co sądzicie?

Awatar użytkownika
ziarenko
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 440
Rejestracja: pn 09 mar 2009, 15:13
Lokalizacja: Poznań

Postautor: ziarenko » pt 02 kwie 2010, 11:09

Ten młynek przy tym ekspresie to będzie jak turbosprężarka do syrenki :lol: Ale plan wydaje się być całkiem rozsądny :wink:
Bialetti Mukka Express, DeLonghi Caffe Treviso, AeroPress, i-2 mini, drip Tiamo, Tiamo Slim, Coffee Press Tiamo

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » pt 02 kwie 2010, 11:12

bardzo mi się podoba ta kombinacja: Krups (raczej termoblokowy), Malkonik i Dallmayr.

Awatar użytkownika
mieczu
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 88
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:15
Sprzęt: Rancilio Silvia, Mahlkoenig Vario
Lokalizacja: Piaseczno

Postautor: mieczu » pt 02 kwie 2010, 11:15

syrenka jest na dorżnięciu, drugiej syrenki nie kupię, a turbosprężarkę już mam

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » pt 02 kwie 2010, 11:20

w sumie, jeśli rzeczywiście masz mieć Malkonika, to postępujesz dokładnie tak, jak jest zalecane: dobra namielarka to podstawa.
Vibiemme Minimax/Mazzer SJ/mieszanka Sandalj - Scarlatti robi na mnie największe wrażenie Obrazek

Awatar użytkownika
ziarenko
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 440
Rejestracja: pn 09 mar 2009, 15:13
Lokalizacja: Poznań

Postautor: ziarenko » pt 02 kwie 2010, 11:46

Miałem na myśli przepaść jakościową sprzętu (cenowo też). Ale to słuszna droga bo w sumie każdy ekspres (w uproszczeniu) tylko przeciska wodę przez kawę, więc najważniejsza jest kawa i to jak jest zmielona.
Bialetti Mukka Express, DeLonghi Caffe Treviso, AeroPress, i-2 mini, drip Tiamo, Tiamo Slim, Coffee Press Tiamo

Awatar użytkownika
Iadurobros
Consigliere
Consigliere
Posty: 1019
Rejestracja: pn 27 mar 2006, 12:34
Lokalizacja: Radom

Postautor: Iadurobros » pt 02 kwie 2010, 11:52

Miałem kiedyś tam Krupsa XP400 i zarżnąłem jego kanały dolotowe - wodne, pompa działała ale woda ciekła różnymi "otworami".
Da się na tym czymś zrobić przyzwoite espresso ale podstawa to zmielenie odpowiednie ziarenek. Pobawisz się nim jakiś czas aż zacznie przeciekać i zmienisz na ... większy :D
c\_/ Marfisa
>>>> Baby Dose Red <<<<

Awatar użytkownika
mieczu
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 88
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:15
Sprzęt: Rancilio Silvia, Mahlkoenig Vario
Lokalizacja: Piaseczno

Postautor: mieczu » pt 02 kwie 2010, 14:43

Ten krups od 8 lat już u mnie tłoczy wodę i na razie nie przepuszcza, więc... No ale nie powiem, ekspres lepszy jest w planach, z tym że w ramach ćwiczenia chcę zobaczyć krok po kroku jaki będzie wpływ kolejnych zmian. Ekspres będzie ostatnią zmianą. Jeśli będę uzyskiwał zblizone do kawiarnianego espresso na tym, to może nawet do tej zmiany nie dojdzie.

Na razie wróciłem z serwisu z sitkami i uszczelką i odprawiłem czary według nowej wiary. Zaparzyłem espresso w sitku ciśnieniowym (takim z nano-dziurkami wycinanymi laserem) i drugie w sitku zwykłym (dokupiłem takie do tego krupsa przy okazji). Kawa - totalny low-end, Jacobs mielona z supermarketu...
Przez 20 s wypłynęło ok 2 oz. brązowego czegoś + 1mm "crema". Espresso to nie było. Esencjonalne, owszem, ale bardziej jak przyprawa Maggi. Zapach chemiczny nie związany z kawą. Picie tego na surowo wykręca potężnie. Po dolaniu mleka wychodzi to, co piłem od 8 lat. Czyli latte, które uchodzi(ło mi do tej pory) i które smakuje znajomym (wiem, wiem, że to żaden wyznacznik).
Ciekawostką jest tylko to, że z sitka nieciśnieniowego (z dużymi otowrami) wyszła lepsza kawa, bardziej esencjonalna. Ale muszę jeszcze zweryfikować to zdarzenie.
Problem w tym, że dotychczas raczej ograniczałem sobie ilość kaw spożywanych dziennie do 2-3 max. Więc raczej testy będą szły powoli.
No i na razie jest w punkcie wyjścia. Jedyny upgrade w stosunku do tego, czym operowałem do tej pory, to to sitko "nieciśnieniowe", które dało pierwszą, minimalną, narazie niezweryfikowaną statystycznie poprawę.

Awatar użytkownika
Wit
Consigliere
Consigliere
Posty: 1321
Rejestracja: sob 17 kwie 2004, 16:21
Sprzęt: '
Lokalizacja: Otwock/Warszawa

Postautor: Wit » pt 02 kwie 2010, 17:35

zaciekawiło mnie to nanositko, o którym piszesz i które jest mniej skuteczne. W końcu w żadnej ze znanych mi dużych maszyn metoda ta nie jest stosowana.
Vibiemme Minimax/Mazzer SJ/mieszanka Sandalj - Scarlatti robi na mnie największe wrażenie Obrazek

Awatar użytkownika
mieczu
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 88
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:15
Sprzęt: Rancilio Silvia, Mahlkoenig Vario
Lokalizacja: Piaseczno

Postautor: mieczu » pt 02 kwie 2010, 20:06

Anglosasi na to mówią "pressurized basket". Dziurki są średnicy włosa, a może mniejsze. Widać je tylko pod światło. Według tego, co przeczytałem, to sitko takie pomaga utrzymać odpowiednie ciśnienie podczas parzenia i nie jest już tak istotne, jak dokładnie kawa zostanie ubita. Na którymś z forów napisali wręcz, że jak "pressurized basket", to ubijanie nie robi różnicy. Ja różnicy byłem ciekaw i jak się nadarzyła okazja, zamówiłem też unpressurized, żeby wykonać kilka porównań i zobaczyć jaki wpływ ma ubijanie, bo w nanositku się tego nie dowiem.
O ile dobrze pamiętam, to jest chyba patent Krupsa (może jeszcze w innych ekspresach domowych to występuje) ułatwiający uzyskanie cremy (czy raczej jej namiastki) zupełnym lamerom (takim, jak ja) i chyba to było zachwalane na opakowaniu mojego ekspresu.
Co do skuteczności, to dopiero wykonałem jedno porównanie. Trudno jeszcze to jednoznacznie ocenić.

Update:
Właśnie wykonałem 2-gi test. Nanositko + lekko ubita kawa. Zwykłe sitko i kawa ubita mocno. W roli tampera 49 mm słoiczek z pesto.
No i nie ma porównania. Ta ze zwykłego sitka o niebo lepsza. Krema bardziej ruda, kawa tłustsza, bardziej esencjonalna. Z nano sitka, kolor taki sam, ale w smaku bardziej wodnista. Jakby nanodziurki nie przepuszczały substancji oleistych i gęstszych frakcji. Różnica wyczuwalna mimo, że kawa bylejaka, paczkowana, mielona, supermarketowa.
Zostaję przy makrositku.

Felini
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 570
Rejestracja: pn 12 mar 2007, 23:00
Lokalizacja: lubuskie

Postautor: Felini » pt 02 kwie 2010, 21:47

Wygląda na to, że nanositko pełni funkcję zaworka w kolbie — wytwarza sztuczne ciśnienie, stopień zmielenia i ubicia ma tu mniejsze znaczenie.
Ciekawy patent i pewnie tańszy w produkcji niż wstawianie zaworka, ale dla uzyskania espresso zupełnie bezużyteczny.

Awatar użytkownika
vampiros
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 121
Rejestracja: pn 07 maja 2007, 17:54

Postautor: vampiros » pt 02 kwie 2010, 23:52

Dla uzyskania espresso to absolutna przeszkoda. Ale podziwiam mieczu za fachowe podejście do sprawy. Jestem przekonany, że prędzej czy później będziesz pił espresso własnej produkcji.

Awatar użytkownika
mieczu
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 88
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:15
Sprzęt: Rancilio Silvia, Mahlkoenig Vario
Lokalizacja: Piaseczno

Postautor: mieczu » sob 03 kwie 2010, 10:18

No dzisiaj rano trzeci test. Nanositko wypróbowałem, tym razem tak samo w nim ubijając kawę, jak w makro sitku. Faktycznie nie było różnicy (między ubiciem, a nieubiciem). Kawa z makro sitka znowu lepsza. Nanositko ostatecznie odpuszczam.
Próbowałem temp surfing lekki wykonać na krupsie, bo kawa kwaśna ciągle wychodzi. Wykonałem takie próby. Zaparzyłem na dobrze wygrzanym ekspresie - kawa kwaśna. Po zgaśnięciu lampki, dałem na spienianie na 10 sekund żeby podnieść temperaturę i faktycznie było chyba ponad 100, bo jak poleciała woda, to na sekundę zawrzała - kawa kwaśna. No to 5 sekund - kawa kwaśna. No to 10 sekund para, 10 sekund odpoczynku (żeby się temperatura rozeszła po odlewie termoczegośtam) - kawa kwaśna.
Wniosek z tego wyciągam taki, że kawę mam do dupy i dalsze próby będę musiał odłożyć do momentu nabycia lepszego gatunkowo materiału. Tymczasem młynek dotarł z UK do Frankfurtu, ale chyba poleży w magazynach do końca świąt.

Problem mam jeszcze z tamperowaniem. Sitko jest takie stożkowe, zwężające się ku dołowi, trochę w kształcie trąbki. Jak ubijam moim profesjonalnym tamperem ze słoiczka do pesto (zakrętką) to mi się kawa w sitku ślizga i przechyla, to na lewo, to na prawo jak za mocno docisnę. Sitko jest słabe do tamperowania, bo ma chyba za 2 czy 3 mm równej średnicy (49mm) a potem zaczyna się zwężać. Niby powinno starczyć, żeby dobrze ubić, ale problem będzie z prowadzeniem jakiegokolwiek tampera. te 3 mm go nie będą trzymać, ani naprowadzać w jakikolwiek sposób. Muszę poćwiczyć. Próbowałem se utoczyć tampera z 6mm aluminium na wiertarce w garażu, ale nie bardzo mi to idzie. Chyba pójdę dotokarza, co bębny hamulcowe toczy i z nim pogadam.

Awatar użytkownika
kawcio
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 3474
Rejestracja: czw 25 gru 2008, 0:22
Sprzęt: VibiemmeHX|M4D|RB
Santos#4|Porlex
Hario[FP/V60/TCA-2]
Aeropress|Clever|CM-6A
Bialetti Dama
Gene Cafe
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: kawcio » sob 03 kwie 2010, 11:09

Po zgaśnięciu lampki, dałem na spienianie na 10 sekund żeby podnieść temperaturę i faktycznie było chyba ponad 100, bo jak poleciała woda, to na sekundę zawrzała - kawa kwaśna.
Jak wygląda ciacho po ekstrakcji?
Ja na podobnej maszynie najlepsze rezultaty uzyskiwałem przy wysokiej dozie. To zależy od poziomu prysznica względem sitka które stosujesz. U mnie ponieważ poziom prysznica był wyżej niż uszczelki kawa po ubiciu praktycznie wystawała z sitka.

Kwas może wynikać z błędu dystrybucji i złej dozy, ewentualnie zła jakość ziaren.
Drip: Ethiopian Shegole Limu | Bolivian Finca Espinoza
Espresso: Black Dog | Flower King

Awatar użytkownika
mieczu
zagląda całkiem śmiało
zagląda całkiem śmiało
Posty: 88
Rejestracja: śr 31 mar 2010, 20:15
Sprzęt: Rancilio Silvia, Mahlkoenig Vario
Lokalizacja: Piaseczno

Postautor: mieczu » ndz 04 kwie 2010, 21:06

Ciachoi suche, z odciskiem prysznica. Prysznic jest u mnie 2-3 mm poniżej uszczelki i rantu koszyczka, więc przyleganie mam dobre, jak dobrze kolbą zakręcę.
Nabiłem więcej/mocniej, ale ekstrakcja się wydłużyła, w końcu kanał się zrobił i na wierzch poszła chudsza, ale już nie tak kwaśna kawa. Myślałem, że jest okej, ale jak upiłem z góry nieco i zamieszałem, to pod spodem był kwasio. Święta już się kończą. Kończę lekturę wątku o kawach i sklepach internetowych i zaopatrzę się w jakieś lepsze ziarno materiał do prób.
Obstawiam jednak słabą kawę (aż wstyd pisać co to). Na razie szkoda chyba waszego czasu na próby pomocy.
Póki co Americano i latte są pijalne, więc nie narzekam.


Wróć do „Ekspresy kolbowe domowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość