Zaspokajanie zmysłów (smakowych)

Tu można dzielić się informacjami na temat parzenia kawy, rodzajów, smaku...
Awatar użytkownika
robinx
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 184
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 12:32
Lokalizacja: Krosno

Zaspokajanie zmysłów (smakowych)

Postautor: robinx » pt 07 wrz 2007, 20:44

Zastanawiam się, jakie pobudki kierują wami przy poszukiwaniu, kupowaniu coraz to innych kaw? Mogę się domyślać, że chodzi o kosztowanie, o wyrafinowane przyjemności smakowe ale czy jest to uzasadnione ekonomicznie? Bo na przykład w moim wypadku, gdy zmieniłem kawę na inną ,to zanim doszedłem do właściwych ustawień młynka kilka ładunków wylądowało w zlewie. I ta sytuacja powtarza się za każdym razem gdy przechodzę na inne ziarno. A co zrobić gdy kupiona paczka kawy polecana przez innych zupełnie nie nadaje się do picia? Czy nie lepiej pozostać przy tej, którą się już ma dobrze rozpracowaną i smakuje wybornie? Weźmy na ten przykład piwo. Z tego co widzę, to ludzie piją 1, 2 gatunki które im najbardziej smakują a przecież oferta tego złotego napoju jest równie bogata. Jakie są wasze przemyślenia w tym temacie?
Wąchacz spalin Obrazek
Gaggia Baby Class / Demoka M203

Awatar użytkownika
ginos
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 376
Rejestracja: pn 29 sty 2007, 19:48
Lokalizacja: dolnośląskie

Postautor: ginos » pt 07 wrz 2007, 21:10

Myślę, że gra warta świeczki. Człowiek zawsze dążył do perfekcji. A znalezienie tego jedynego wyjątkowego smaku to już jest coś. Nie wypiłem jeszcze zbyt dużo kaw. Można powiedzieć, że dopiero zacząłem swoje poszukiwania (chociaż muszę przyznać, ze MANUEL SUBLIME bardzo mi smakuje) jednak kiedy mam możliwośc spróbowania następnej to warto zaryzykować. Czasami jedna paczka nie wystarczy aby ocenić walory smakowe. Zdarzają się sytuacje w życiu kiedy nie wiadomo dlaczego nagle coś co wcześniej nam nie smakowało nagle nabiera takiego charakteru, że czujemy jakbyśmy zdobyli jako pierwsi najwyższą górę świata (wystarczy inna pora dnia, inny posiłek, temperatura, wilgotność itd). Ludzie lubią łechtać swoje podniebienie. Lubią tę eksplozję wyrafinowanego smaku, który pieści kubki smakowe powodując fale ekstazy. Właśnie dla takiej chwili warto poszukiwać tego czegoś. Nawet gdybyśmy mieli poświęcić temu całe życie. Oczywiście po drodze rozkoszować się pozostałymi smakami i czerpać przyjemność z tego doznania :D

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony sob 08 wrz 2007, 0:45 przez ginos, łącznie zmieniany 2 razy.
Nie sztuką jest zaparzyć kawę. Sztuką jest zaparzyć ją dobrze...
Isomac Venus, Clever, Phin :D + I-mini, Graef CM80

antonio
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 8535
Rejestracja: sob 30 kwie 2005, 11:16
Sprzęt: E61, FB70, Sublima, MSJ, K30, R55, W15A, W1
Lokalizacja: Kołobrzeg
Kontaktowanie:

Postautor: antonio » pt 07 wrz 2007, 23:04

Bardzo ładny wykład, ginos :-) Z przyjemnością przeczytałem i podzielam Twoje zdanie. Nawet jeśli nie zmieniamy mieszanki/kawy, to espresso jest także wynikiem pozostałych trzech "M" --- czyli dość zmiennych czynników. W moim przypadku, zmiana maszyny przyniosła ogromne zmiany w filiżance, w moim podejściu do espresso, w moich kawowych rytuałach itp. ;-)

Wydaje mi się, że espresso italiano jest dość jasno określone i jeśli wszystkie z czterech "M" są odpowiednio dobrane, dopasowane, to nie powinniśmy mieć wielkich problemów z uzyskaniem smacznego espresso. W ciągu ostatnich paru miesięcy uruchomiliśmy parę nowych młynków marki Mazzer. Każdy z tych młynków posiada bezstopniową regulację grubości mielenia. Z naszymi "topowymi" mieszankami, przy różnych ekspresach, śruby regulacyjne we wszystkich młynkach są ustawione w wyjściowej, "fabrycznej" pozycji. W zależności od pogody i innych okoliczności, te ustawienia zmieniają się w niewielkim stopniu i oscylują wokół tego "fabrycznego" punktu odniesienia na podziałce śruby. Wydaje się, że producent młynków Mazzer skalował je korzystając z mieszanek marki Arcaffe?? ;-) --- odkrycie tego zjawiska było dla mnie dość szokujące, bo spodziewałem się dużej różnorodności w ustawieniach poszczególnych młynków współpracujących przecież z różnymi maszynami. Myślę, że i mieszanki innych palarni, utrzymane w duchu espresso italiano w podobny sposób "wymuszają" takie, a nie inne ustawienia młynka...

Jednym zdaniem: Jeśli nasze 4M pasują do siebie jak puzzle, to dość szybko uzyskamy dobry efekt... Jeśli w puzzlach choćby jeden element znacząco się zmieni, to musimy kombinować ;-) i odpowiednio dopasować pozostałe elementy... Istnieją pewne ścisłe reguły postępowania w takim dostrajaniu pozostałych "M", ale często bywa to sztuką ;-)

Nawet jeśli zniechęceni i sfrustrowani, "walczymy" z tymi niedopasowanymi "M", to każda, nawet negatywna próba ich dopasowania zapisuje się gdzieś na koncie naszego doświadczenia ;-) Pamiętam jak parę miesięcy temu, usiłowałem bezskutecznie "wywalczyć" coś z potwornie nieprzyjaznej maszyny. Po paru tygodniach maszyna trochę mnie zaskoczyła i pomyślałem, że nie jest z nią tak źle... A może po prostu ja, jako instrument i element układanki 4M, byłem nieco bardziej doświadczony? ;-)

eNKa
Consigliere
Consigliere
Posty: 1004
Rejestracja: czw 13 paź 2005, 1:01
Sprzęt: Gaggia PAROS + Pixsys ATR241 PID
Gaggia PAROS
Gaggia Baby
La Spaziale 3000 w częściach
Lokalizacja: Crack

Postautor: eNKa » sob 08 wrz 2007, 1:34

No to zdaje się, że znowu stanę okoniem wszystkim nie wyłączając siebie ;-)
Dla mnie kawa to rzecz użytkowa. To ma mi smakować a nie podnosić poziom zrozumienia mojego Jing albo Jang. Dlatego, ponieważ zauważyłem, że dobre choć nie ponadprzeciętnienajlepszeiwyjątkowewyłącznienajwspanialsze jest lepsze od wysublimowanego pojedyńczego i eksperymentalnego, trzymam się jednego i zawsze świeżego surowca. W tej kwestii trzymam się zasady obserwowania genezy. Skoro fenomen włoskiego espresso opiera się na kawie bardziej świeżej niż wysublimowanej, staram się trzymać jednego Dostawcy i z zadka miewam wyskoki* poza, które zazwyczaj sprowadzają mnie do konstatacji, że nie było warto.
Od roku prawie, mam tę komfortową sytuację, że dzięki antonio (zachowując oryginalną pisownię), korzystam z Mokacremy. Czasem zdarza się wyrafinowana/wykwintna Roma czy zdzirowata-bazyliszkowa Gorgona. Wszystkie jednak w jednym charakterze. Jeszcze rzadziej miewam jakieś próbki. Jednak zawsze wracam do Arcaffe.
Przez wspomniany rok raz trafiłem na zadowalająco-ciekawą Sublime i raz, całkiem niedawno na zadziwiająco niesamowitą Panamę z BlackCafeRoasters. Po Panamie piałem z zachwytu. Co ciekawe, nie musiałem wiele w młynie zmieniać zarówno przy Sublime jak i Panamie.
Jeszcze ciekawiej się zrobiło, gdy mój Kolega przyniósł mi swoje nowe i-mini. Nic prawie nie wychodziło. Kręciłem, machałem, naciągałem i główkowałem i nic. Tak się zmęczyłem, że całkowicie odruchowo wykonałem z mojego młynka i ekspresu i poszło jak zawsze. Wniosek jest taki, że przyzwyczajamy się do pewnych warunków a gdy cokolwiek zmieni się drastycznie, trzeba dużo kręcić aby się nauczyć. Ja wolę pozostać przy sprawdzonych i znanych memu organizmowi ziarenkach. :-)

* Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać — taki wyskok z zadka to bolesna dolegliwość? :D LJ
Nie pytaj, co rząd może zrobić dla ciebie – Zapytaj, czy mógłby tego nie robić.

Chciałbym debila dodać do ignorowanych ale moda się ignorować nie da.

Awatar użytkownika
robinx
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 184
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 12:32
Lokalizacja: Krosno

Postautor: robinx » sob 08 wrz 2007, 21:18

Rzeczywiście ginos napisał ciekawie i dosyć przekonywująco. Może i warto prowadzić te niekończące się poszukiwania wysublimowanych smaczków. Pamiętać jednak trzeba, że ta gra może nie mieć końca przy obecnej ofercie rynkowej. Wyśmienita kawa w jednych rękach może okazać się zwykłą lurą w innych. To bardzo indywidualna kwestia. Jednak rozumiem to i nie mam nic przeciwko. Sam zaliczyłem dopiero 4 rodzaje ziarna. Wychodzi więc na to, że też szukam. Ale chyba już znalazłem. Lubię konkretne, mocne uderzenie i dlatego zostaje przy mieszance 60+40 Co nie znaczy, że od czasu do czasu jak eNKa spróbuję czegoś innego. Tak dla przyjemności i przepłukania gardełka.
Wąchacz spalin Obrazek
Gaggia Baby Class / Demoka M203

Dzikun
Posty: 3
Rejestracja: sob 08 wrz 2007, 7:27

Postautor: Dzikun » ndz 09 wrz 2007, 8:47

Heh, ja zawsze pijałem zwykłą rozpuszczalną kawę: od Neski, przez Tchibo, Jascobs, Illy po Astre czy MK, Elite, Woseba i ogólnie większość kaw, które są dostępne u nas na rynku, a zapomniałem ich nazwy:D

W tamtym okresie (3-4 lata temu) bardzo lubiłem cappuccino, takie z torebki, Mokate albo inne (ale Mokate miało najlepsze). Jednak odkąd kupiłem ekspres, przerzuciłem się na kawy ziarniste/mielone (wolę sam mielić). Jeśli jednak chodzi o firmę, to nadal nic się nie zmieniło, no może to, że kupuję kawę raczej ,,dobrej" firmy (czyli takiej, która ma chociaż reklamę w TV :P). Nie no, żarcik. Ale poważnie to nie kupuję kawy, której cena waha się w granicy 3zl za 100g, bo takie kawy są niestety syfne i sądzę, że przyznacie mi rację (jeśli ktoś zna kawę, którą można kupić za taką cenę i jest dobra, to proszę napisać, chętnie spróbuję). Nie jestem nowobogacki, żeby twierdzić, że albo dam 15 zl za kawe albo nie piję :D. Nie przelewa mi się (no, może woda w ekspresie to tak).

Jeszcze 2 sprawy. Kiedyś moja kuzynka przywiozła z Francji kawę aromatyzowaną orzechami laskowymi.... CUDO! Wiem że u nas też są takie bajery, ale nigdy nie zwracałem na to uwagi, a teraz zawsze kupuję sobie torebeczkę jakiegoś aromatu, aby znaleźć ten ,,swój" . Oczywiście kawa taka to tylko ziarnista i zawsze robię ją (po uprzednim wypróbowaniu) w stosunku 1:3 z normalną kawą, tak że aromat mi zostaje, a kawa wystarcza na dłużej. Aha, może nie powinienem tutaj, ale taką kawę zawsze rozgniatam w moździerzu, nigdy młynek. Wiem z autopsji, że tak jest dużo lepiej, nie mam pyłu, z którego uszła połowa aromatu, tylko grubo mieloną/rozcieraną czarno-brązową aromatyczną kawkę.

A, i jako Polak muszę wspomnieć o tym piwie. Autor ma 75% racji, ale proszę pamiętać, że kawę pijemy w mniejszych ilościach, a jak siadamy z kumplami do piwa to po 3 i tak każde smakuję tak samo:D

Awatar użytkownika
Long Johnny
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2234
Rejestracja: śr 07 lut 2007, 8:03
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Long Johnny » ndz 09 wrz 2007, 9:59

Dzikun, nie ma "zwykłej rozpuszczalnej kawy Illy"...
I proszę Cię w imieniu służby — sprawdzaj treść swoich postów przed wysłaniem.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

.: Isomac Tea : Innova Ascaso i-mini | Ocaree TCA-3 : Solis Maestro Plus :.

Awatar użytkownika
robinx
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 184
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 12:32
Lokalizacja: Krosno

Postautor: robinx » ndz 09 wrz 2007, 11:16

kawę zawsze rozgniatam w moździerzu, nigdy młynek
Ciekawa metoda. Czyżby pojawiła się nowa alternatywa dla drogich młynków? Rozgniatasz w ten sposób całą kawę czy tylko tę aromatyzowaną bo nie jarze. Jak wygląda ekstrakcja tak przygotowanej mieszanki; cremma ,kolor, czas? No i na jakim sprzęcie jedziesz?
Pozdrawiam
Wąchacz spalin Obrazek
Gaggia Baby Class / Demoka M203

Dzikun
Posty: 3
Rejestracja: sob 08 wrz 2007, 7:27

Postautor: Dzikun » ndz 09 wrz 2007, 17:33

Heh no tak zabardzo się rozpędziłem z tą Illy :wink: ,a o co chodzi żeby sprawdzać swoje posty??

Co do rozgniatania to rozgniatam raczej tylko aromatyzowaną bo ,,normalną" raczej kupuję mieloną nie robie z tego poprostu pyłku tylko mam taką jakby bardzo grubo zmieloną. Mieszam ją potem poprostu ze zwykłą kawą (1:3, ale można inaczej ja lubie tak) I siup do ekspresu. A co do sprzętu to mam jakiś zwykły przelewowy trup którego moja matka dostała na rocznice jakies 7-8 lat temu. Oczywiścię można kawy aromatyzowane pić same bez dodatków ale wtedy mi aromat wydaję się zbyt intensywny a ja bądź co bądź chce wypić kawe. To jest moja metoda jak dalmnie się sprawdza, oczywiście ameryki nie odkryję twierdząc że każda kawa aromatyzowana ma inną ,,siłę" i raz wystarczy 1:3 a nieraz 1:¤ albo 1:1. Poprostu tam gdzie kupuję jest zawsze z tego samego źródła więc ja nic nie zmieniam. I jeszcze dodam że kiedyś ktoś mi podrzucił zwykłą ziarnistą to wtedy rozgniatałem obie a dalej tak samo. Choć przyznam że w osobistej i subiektywnej ocenie kawa tak rozgnieciona zaraz przed parzeniem jest lepsza. Aha i nadal obstając przy swoim to zauwarzyłem że bardziej mi smakuję ze 100% Arabiką, tak jakby Robusta nie bardzo mi podchodzi do mieszanek. A w sumie z tą crema to nie mam pojęcia bo espresso to ja w kawiarni pijam ze względu na brak ciśnienia :D. Ale spróbój i opisz wrażenia. Jak co to pytajcie postaram się jakoś odpowiadać.

Awatar użytkownika
robinx
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 184
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 12:32
Lokalizacja: Krosno

Postautor: robinx » ndz 09 wrz 2007, 18:29

Osobiście nie preferuję żadnych sztucznych aromatów w kawie. Tylko te naturalnie wydobyte podczas parzenia. Pytałem z ciekawości. Myślałem, że to co utłuczesz w moździerzu pakujesz do ciśnieniówki. Ciekawe jakie by były tego efekty? Pewnie mizerne. Młynek jednak odwala porządną robotę. Już dwa miesiące jak zamieniłem ekspres przelewowy na 15-sto barowy. Rewelka...Sam sobie się dziwię, że tak późno na to wpadłem. Ale lepiej ”nawrócić” się później niż wcale.
Wąchacz spalin Obrazek
Gaggia Baby Class / Demoka M203

Awatar użytkownika
Jogi
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 4951
Rejestracja: wt 27 mar 2007, 11:54
Lokalizacja: Bacino

Postautor: Jogi » wt 11 wrz 2007, 11:56

Już ostatnio w poście o kawie zaadaptowałem frazę z "Rejsu": smakuje mi tylko ta kawa, którą piłem, no bo jak może mi smakować jakaś kawa, jeżeli jej jeszcze nie piłem?
Nie znam osobiście nikogo, kto by codziennie jadł tylko pierogi, bo mu się nie chce męczyć w wymyślanie innych dań i wyciąganie wciąż nowych garnków :wink:
Sam robinx napisałeś, że kawy nie pije się tylko po to, by zaspokoić pragnienie.
Kawa to magiczny napój i gdy tylko chce się poczuć jego magię, otwiera wciąż nowe horyzonty. (Ginos świetnie to określił.) I tak od kaw tańszych przechodzi się do tych droższych, żeby poznawać coraz to nowe możliwości. Od tańszych ekspresów do coraz droższych. Od prostego wsypywania kawy do sitka po HXy, PIDy, OPVały i inne rytuały zakrawające często o voodoo. :D
Żeby mieć w końcu satysfakcję, stwierdzając, że ta kawa ma w sobie lekkie nuty cyfomandry opiekanej na drewnie z krzewów noni z lekkim posmakiem pitai i flaszowca. :wink:


Wróć do „Kawa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość