Kawiarka na początek przygody z kawą

Jeśli ten dział rozrośnie się - oddzielimy poszczególne tematy.
jarrro
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 46
Rejestracja: wt 22 sty 2008, 0:24
Lokalizacja: Słupsk

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: jarrro » sob 18 sty 2014, 11:33

Witam
Z racji popsucia się ekspresu automatycznego nivona 605 zmuszony zostałem do nabycia kawiarki/moki/tygielka . Wszystko jest fajnie, zdradźcie mi tylko tajemnicę pozbycia się metalicznego posmaku kawy z takiej moki. Podobno są jakieś sposoby.
jarrro pozdrawia

duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe....

Awatar użytkownika
lomax
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 136
Rejestracja: sob 19 maja 2012, 20:35
Sprzęt: Gaggia Classic + Iberital Challenge
Bialetti Venus 2cup + Hario Slim
Lokalizacja: Tarnów

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: lomax » sob 18 sty 2014, 11:36

Ja myślę, że tajemnicą jest normalna kawiarka, normalnej firmy z normalnych materiałów. Mam stalową Bialetti Venus 2cup i w życiu nie czułem żadnego posmaku...

dgim
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 33
Rejestracja: czw 08 maja 2014, 14:05
Sprzęt: Bialetti Venus 2 cup | Chemex 6 cup | Aeropress | Porlex Mini

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: dgim » pt 09 maja 2014, 1:23

Czesc, jak juz wspomnialem w watku powitalnym przez dlugi czas pilem stricte kawe rozpuszczalna, po czym mi na tyle mocno obrzydla, ze przestalem w ogole pic kawe.
Niedawno zostalem poczestowany kawa z kawiarki, nie wiem co to za kawa byla, kawiarka lowcost, i zaczelo się...
Zakupilem kawiarke tej samej firmy lowcostowej, allegro ~30zl z transportem, aluminiowa, wersja 3. Jakosc jednak na tyle mi się nie podoba, ze bedzie grany zwrot
i zapewne wroce do pierwotnej koncepcji tj Bialetti. Interesuja mnie w zasadzie 2 modele: Moka Express 3 i Venus 4. W zupelnosci wystarczy mi pojemnosc dla 1 osoby,
dlatego nie chce się bawic w 6 + reduktor, w kazdym razie nie teraz, nie na tym etapie fascynacji. Z 1 strony podoba mi się opcja aluminiowa bo zapewne lzejsza,
a waga jest dla mnie istotna z uwagi na fakt, ze bede chcial do plecaka wrzucic na wypad. Z 2 staram się raczej od aluminium odchodzic, ewentualnie anodyzowane uzywam.
Moje garnki z anodyzowanego alu Primusa wygladaja jakos lepiej, chocby niz to co dzis mialem w reku. Co mnie wystraszylo wrecz ;)
Wiele opinii slyszalem, iz z alu jednak potrafi lepsza kawa wyjsc, nie wiem na ile to schemat, zakladam, ze kwestia subiektywna.
Wyslalem zapytanie do przedstawiciela Bialetti w kwestii wagi tych 2 modeli, jesli roznica bedzie niewielka chyba zdecyduje się na Venus 4.
Jesli bedzie duza, nie wiem czy nie wroce do zupelnie pierwotnej koncepcji tj wlasnie Moka Express 3.
Moze ktos z Was posiada informacje, badz jest w stanie zwazyc Venus 4 i Moka Express 3 ?
Kolejna sprawa czy opcja 4 cups nie bedzie za duza dla 1 osoby ? Wychodzi z niej ~150ml bodajze. 2 za malo dla mnie pewnie bedzie, a 4 moze byc ciut za duzo...
Szkoda, ze nie ma Venus 3, mialbym w zasadzie jasna kwestie juz.

dgim
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 33
Rejestracja: czw 08 maja 2014, 14:05
Sprzęt: Bialetti Venus 2 cup | Chemex 6 cup | Aeropress | Porlex Mini

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: dgim » pt 09 maja 2014, 1:48

Jak juz wspomnialem w watku powitalnym, dlugi czas moze nie pilem co popijalem, bo chyba nigdy duzo kawy nie pilem - mialem 'przyjemnosc' z kawa rozpuszczalna.
Kawa ta mi na tyle mocno obrzydla, ze w ostatnim czasie w ogole kawy nie pilem.
Zostalem ostanio poczestowany kawa z kawiarki i zaczelo się...

Zamowilem na allegro lowcosta, jakosc nie podoba mi się na tyle mocno, ze robie zwrot i wracam chyba do koncepcji Bialettiego.
Interesuja mnie w zasadzie 2 modele: Venus 4 i Moka Express 3.
Z 1 strony odchodze juz od aluminium, jak pewnie wielu, uzywam co prawda garnkow z alu anodyzowanego na wypadach ale one jakos wygladaja duuuzo lepiej niz to co dzis mialem w reku (powyzszy lowcost),
z 2 - jest lekki, a to spory dla mnie argument, gdyz zamierzam wrzucac kawiarke rowniez do plecaka na wypady.
Alu w tej koncepcji jest wciaz chwalone.
Mam problem z pojemnoscia Venus, gdyz 3 mysle - pasowaloby mi idealnie, z 4 moge miec problem. 2 za malo, 4 moze byc za duzo, bo to wyjdzie ok 150ml pewnie.
Wymiary maja zblizone. Nie chce, poki co, wchodzic w temat reduktorow.
Pytanie - jest ktos z Was w stanie zwazyc Venus 4 badz Moka Express 3 ? Moze jest gdzies info - poprosze wowczas o linka. Na stronie producenta nie widze tego.
Wyslalem pytanie do przedstawiciela ale moze ktos z Was bedzie mial szybsze info, jutro chce kupic finalny produkt.

jarrro
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 46
Rejestracja: wt 22 sty 2008, 0:24
Lokalizacja: Słupsk

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: jarrro » pt 09 maja 2014, 9:35

Witam
Skoro odkryłeś przyjemność picia kawy, to mam inną propozycję. Kawiarki są czasochłonne, mycie przed, mycie po, można się zniechęcić. Nie wiem , czy finanse Twe pozwalają na to , by kupić ekspres ciśnieniowy, kawa wówczas jest jeszcze lepsza, a komfort użytkowania zupełnie inny. Na Twoim miejscu ominąłbym etap kawiarki i od razu pomyślał o ekspresie. Choć z drugiej strony kawiarka nie jest zła, ale brak pianki i aromatu stawia kawiarkę niżej od ekspresu.
Co do pojemności, to musisz wiedzieć, ile ludzi Cię odwiedza. Jak nikt, to najmniejsza pojemność. Jak ktoś przychodzi to większa, jak jest babcia dziadek, mama, żona, kochanka i psy w liczbie piętnastu, to rozmiar większy
jarrro pozdrawia

duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe....

Awatar użytkownika
piomic
Consigliere
Consigliere
Posty: 1266
Rejestracja: sob 14 lut 2009, 10:02
Sprzęt: Basic, AP, moka, tygiel, kubek, V60, Cellini Evo...

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: piomic » pt 09 maja 2014, 11:02

Moka to było moje pierwsze urządzenie po szklance i czajniku. Oczywiście aluminiowa - tylko takie znalazłem w markecie pod Turynem, co więcej mieli tam też wszelkie części zamienne do takowych. Później był ekspres bo nie uwierzyłem w to, co tu wyczytałem.
MŁYNEK MŁYNEK MŁYNEK.
Nie ważne w czym parzysz, świeże ziarno i dobry młynek pozwoli Ci pić smaczną kawę nawet ze zwykłej praski z Biedronki za 20PLN.

jarrro
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 46
Rejestracja: wt 22 sty 2008, 0:24
Lokalizacja: Słupsk

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: jarrro » pt 09 maja 2014, 11:18

Ośmielę się nie zgodzić z przedmówcą. W biedronce nigdy nie kupisz DOBREJ kawy, ważna jest metoda parzenia i jakość kawy, dobra mieszanka kosztuje, to tyle, to dość droga zabawa. Mój ekspres nie ma młynka żarnowego, a parzy aromatyczny, mocny napój , wsypuję do niego jednak Pellini Top za 100 zł za kilogram. Dopiero to smakuje. W najlepszym młynku zmielisz kawę i co potem, zalejesz je wodą? Życzę powodzenia. O gustach się nie dyskutuje
jarrro pozdrawia

duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe....

Awatar użytkownika
pafcio0
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 166
Rejestracja: czw 29 lis 2012, 13:51
Sprzęt: Arrarex Caravel, Dripy Tiamo i Hario , Chemex, Phin, Kawiarki Bialetti, tygielek, młynek Eureka Mignon, Hario slim, Grindripper

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: pafcio0 » pt 09 maja 2014, 11:46

Twój przedmówca nie miał na myśli kawy z Biedry :P

(Edit: poza tym - moim zdaniem - o gustach warto i powinno się dyskutować! Nie trawię tego powiedzonka :))

dgim
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 33
Rejestracja: czw 08 maja 2014, 14:05
Sprzęt: Bialetti Venus 2 cup | Chemex 6 cup | Aeropress | Porlex Mini

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: dgim » pt 09 maja 2014, 12:07

MŁYNEK MŁYNEK MŁYNEK.
Mlynek zapewne tez bedzie grany. Z uwagi na trwalosc w transporcie najbardziej interesuje mnie Porlex Mini choc irytuje cena. Moze uda się sciagnac z innego rynku.
Gdyby nie plastik i, co za tym idzie, obawa o uszkodzenie w transporcie pewnie Hario Slim bylby dla mnie idealny.
Czytam forum i wylania mi się z niego co raz bardziej konkluzja, ze dla 1 osoby czesciej kupowany jest Venus 2 niz 4.
Realnie z 4'ki osiagana jest pojemnosc ~180ml dla mnie za duzo, z 2'jki z kolei widze 70ml+. Zeby to byly okolice ~90/100ml bylo by lepiej.
Btw, udalo się dostac wage Moka Express 3 i Venus 4, odpowiednio: 408/506gr. Lowcost 3 alu cup z allegro wazyl ~320gr.
Na razie kupilem Lavazze Qualita Oro, a uczyl parzyc się bede na przeterminowanej Lavazzy, ktora kupilem we Wloszech kilka lat temu i do dzis nie otworzylem...

Awatar użytkownika
daniels1
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 452
Rejestracja: pt 01 lut 2013, 12:01
Sprzęt: DeLonghi EC 850 M, GAT VIP AROMA, MAZZER SJ, MACAP MC4, Rocket GIOTTO v2 plus, CM-1C
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
Kontaktowanie:

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: daniels1 » pt 09 maja 2014, 12:17

Witam
Skoro odkryłeś przyjemność picia kawy, to mam inną propozycję. Kawiarki są czasochłonne, mycie przed, mycie po, można się zniechęcić. Nie wiem , czy finanse Twe pozwalają na to , by kupić ekspres ciśnieniowy, kawa wówczas jest jeszcze lepsza, a komfort użytkowania zupełnie inny. Na Twoim miejscu ominąłbym etap kawiarki i od razu pomyślał o ekspresie. Choć z drugiej strony kawiarka nie jest zła, ale brak pianki i aromatu stawia kawiarkę niżej od ekspresu.
Co do pojemności, to musisz wiedzieć, ile ludzi Cię odwiedza. Jak nikt, to najmniejsza pojemność. Jak ktoś przychodzi to większa, jak jest babcia dziadek, mama, żona, kochanka i psy w liczbie piętnastu, to rozmiar większy
Od kiedy kawiarka jest czasochłonna? Kazdy sprzęt trzeba czyścić i myć, ekspres trzeba czyścić z kamienia i z osadów kawowych, odkamieniać co jakiś czas, jak spienia się mleko to trzeba dbać o czystość dyszy, oj chyba przy ekspresie się bardziej napracujesz :D Kawa z brudnego ekspresu nie jest czymś fajnym. Kawiarka jest prosta i szybka a jakość naparu bardzo dobra, to wszystko zalezy również od kawy i od techniki wykonania, uwielbiam epresso z piękna cremą ale kawa z kawiarki zawsze jest dla mnie czymś innym, ciekawym a to że nie czujesz aromatu kawy w kawiarce to cos dziwnego może ta kawa jeszcze przed zrobieniem takowego aromatu nie posiadała :D
Palenie ( kawy ) to nałóg i ja nigdy go nie rzucę
Kawa Czy Herbata - Palarnia Kawy

Awatar użytkownika
pafcio0
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 166
Rejestracja: czw 29 lis 2012, 13:51
Sprzęt: Arrarex Caravel, Dripy Tiamo i Hario , Chemex, Phin, Kawiarki Bialetti, tygielek, młynek Eureka Mignon, Hario slim, Grindripper

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: pafcio0 » pt 09 maja 2014, 12:55

Witam. Kawiarki są czasochłonne, mycie przed, mycie po, można się zniechęcić.
Bez przesady. Ja czyszczę (płuczę) kawiarkę tylko przed robieniem kawy - pół minuty zachodu. Potem sobie stoi tak do następnego parzenia, nawet kilka dni.

Awatar użytkownika
piomic
Consigliere
Consigliere
Posty: 1266
Rejestracja: sob 14 lut 2009, 10:02
Sprzęt: Basic, AP, moka, tygiel, kubek, V60, Cellini Evo...

Re: Odp: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: piomic » pt 09 maja 2014, 13:35

Twój przedmówca nie miał na myśli kawy z Biedry :P
Egzakli.
Frenczpresa tam można za grosze kupić, kawa ma być świeża.

jarrro
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 46
Rejestracja: wt 22 sty 2008, 0:24
Lokalizacja: Słupsk

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: jarrro » pt 09 maja 2014, 16:29

Oj Pafcio, Pafcio. Jak chcesz dyskutować o gustach? To rozmowa bez sensu. Przykładowo, jestem miłośnikiem skrajnych gatunków muzycznych, typu free jazz albo brutal death metal. Sądzisz, że podjęcie rozmowy z wielbicielem Lady Gaga będzie miało sens? On słucha Lady Gagi, bo mu się podoba i nie chce niczego więcej, to nie znaczy , że ja jestem lepszy od niego, bo takich dziwów słucham. Nie dogadamy się. Czyli dyskusja bez sensu. Bo by dyskutować, trzeba mieć cel, czy wyższość jednego gatunku nad drugim, czy wyższość kultury wysokiej nad niską. Owszem, mogę wykazać wyższość free jazzu nad muzyką rozrywkową, ale po co.
W kwestii kawiarki przekonaliście mnie , kawa ma aromat i smakuje rewelacyjnie. Na podróż najlepsza, mam tanią aluminiową i jest dobrze, czwarta z kolei kawa nie ma posmaku aluminium.


PS
W ekspresach wszystko, każdy proces jest zautomatyzowany. Nie należę do czyścioszków, jednak mycie kawiarki tuż przed zrobieniem kawy może skończyć się tym, że zalęgnie się pleśń, a ją trudno usunąć. Najlepsza jest prawdziwa kawiarka, czyli żywa , w formie kobiety, żeby tylko milczała i pracowała. Poda, posprząta, zrobi, ugotuje. Bezcenny nabytek. Nie posiadam takiego modelu :)
jarrro pozdrawia

duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe....

Awatar użytkownika
pafcio0
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 166
Rejestracja: czw 29 lis 2012, 13:51
Sprzęt: Arrarex Caravel, Dripy Tiamo i Hario , Chemex, Phin, Kawiarki Bialetti, tygielek, młynek Eureka Mignon, Hario slim, Grindripper

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: pafcio0 » pt 09 maja 2014, 17:09

Oj Pafcio, Pafcio.
Czyżbym wyczuwał protekcjonalną nutę? :oops:

Myślałem, że nie muszę dodawać, że tego typu dyskusje, by były dla każdego owocne, muszą być prowadzone przez ludzi otwartych, inteligentnych, kulturalnych i ciekawych świata.
(Załóżmy, że zainteresowało mnie co konkretnie pociąga Cię w death metalu i jednocześnie może zaszczepię w Tobie zainteresowanie bartokowskim barbaryzmem)
Jeśli jednak powyższe wymaganie nie zostaną spełnione, skończy się tak jak w powiedzonku:
http://tnij.org/41hg7rp

Co do tematu - zestaw kawiarka+młynek (Hario Slim się sprawdza) to był mój żelazny niezbędnik przed bardzo długi okres.
A jak poznasz i zasmakujesz dripa - otworzą się nowe horyzonty 8)

Co do higieny - zdarzało się, że ubabrana kawiarka stała ponad tydzień - nic nie śmierdziało, nic się nie "urodziło" ;)

jarrro
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 46
Rejestracja: wt 22 sty 2008, 0:24
Lokalizacja: Słupsk

Re: Kawiarka na początek przygody z kawą

Postautor: jarrro » pt 09 maja 2014, 21:16

Masz rację, przepraszam za nuty protekcjonalne, to skrzywienie zawodowe , niestety tu daje znać o sobie. Bartoka znam i szanuję , jednak wolę Pendereckiego , nagrał świetną płytę z gitarzystą z Radiohead, pełen szacun, muza rzuca na kolana.
Co mnie zainteresowało w death metalu? Strasznie trudne pytanie, sam je sobie zadawałem, słuchając na okrągło tego rodzaju muzyki. Jest to na pewno powiew świeżości, muzycy poszukują nowych brzmień. Jednak gdy widzę satanistyczne tytuły piosenek, nie słucham tego , wiele kapel na wydźwięk satanistyczny, jednak wiele śpiewa o życiu, cierpieniu, zagubieniu. Szukam intensywności przeżyć podczas słuchania, raz mi to zapewnia Glenn Gould ze swoimi interpretacjami Bacha, potem męczy mnie i gdy jestem wypoczęty , podoba mi się free jazz, na punkcie którego zakręcony byłem strasznie, tylko free . Przez rok słuchałem codziennie tylko free jazzu w różnych odcieniach, teraz mnie wzięło na death metal w wersji brutal. Wiem, że taka muza wywołuje agresję u słuchaczy, widziałem takie zachowania. Jednak sądzę , że u świadomego odbiorcy akty agresji nie wystąpią. To właściwie słuchanie takie łojenia może być wentylem bezpieczeństwa, gdy świat tak nas przeraża , że w słuchaniu takiej muzy doświadczamy ukojenia. I kumpel napisał o roli wokalu , tzw growlingu, tym zachrypniętym śpiewie, że to jest postęp w muzyce podobny, jak miało to miejsce w śpiewie operowym. Growling to swoista rewolucja w muzyce. Poza tym swego czasu dostrzegałem wiele podobieństw w metalu do muzyki symfonicznej : za pomocą innych środków wyrazu osiągnięty jest podobny efekt. Przykładem Metallica płyta "Master of pupppets" , dla mnie arcydzieło nie gorsze od motetów Bacha.
No i wydaje mi się , że zarówno metal , ten w wersji brutalnej i free jazz to gatunki będące czystą sztuką, nie ma tu grama komercji , nie ma myślenia o zarabianiu pieniędzy, jest tylko wyrażanie siebie. Genialny free jazzowy saksofonista Charles Gayle z własnej woli (!) został bezdomnym , jako młody człowiek wykształcony i utalentowany, rzucił wszystko, by grać na ulicy na saksofonie . I tak grał przez dziesięć lat, mieszkając na ulicy. Przerwy w grze przeznaczał na wykłady o życiu . On to zrobił ze względów religijnych. Po dziesięciu latach właściciel klubu go usłyszał i zaproponował mu grę w klubie. Dzięki niemu możemy słuchać natchnionej muzyki, nie gorszej od śpiewów benedyktyńskich.
Czuję się sprowokowany, jestem gadułą , dlatego kończę. I biegnę słuchać Bartoka
jarrro pozdrawia

duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe....


Wróć do „Moka, imbryk, kafetierka, syfon, tłoczek”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości