Parzenie kawy w szklance

Jeśli ten dział rozrośnie się - oddzielimy poszczególne tematy.
Awatar użytkownika
jan_bar
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 374
Rejestracja: pn 06 mar 2006, 21:24
Sprzęt: Gaggia Classic Isomac Zaffiro Fiorenzato F5 M doser GeneCafé
Lokalizacja: Warszawa

Parzenie kawy w szklance

Postautor: jan_bar » pn 30 lip 2007, 12:37

Technika odchodząca trochę w zapomnienie, niesłusznie. Należy jej się szacunek, może nawet prawna ochrona. Wiekszość Polaków wkroczyła w świat kawy korzystając ze szklanki, gorącej wody i robusty z domieszką taniej arabiki. Zresztą, czy kawa zaparzona w uprzednio nagrzanej szklance tak bardzo rożni się jakością od, na przykład, francuskiego ekspressu?
קפה

grzesiek
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 328
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 18:34

Postautor: grzesiek » pn 30 lip 2007, 13:17

Cały problem w fusach.

Awatar użytkownika
Joanna T.
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 924
Rejestracja: wt 23 sty 2007, 12:09
Sprzęt: zazwyczaj dwugrupowe maszyny gastro
Lokalizacja: POZ, WRO, BRU

Postautor: Joanna T. » pn 30 lip 2007, 14:00

Hmmm...
Nie sądziłam, że ktoś tu zacznie bronić plujki... ;-)
Technika całkiem słusznie odchodząca w zapomnienie. Już liofilizat jest lepszy...

Plujka różni się od kawy z frenchpressu tym, że
a) kawa cały czas "pracuje" w gorącej wodzie oddając jej wszystkie świństwa, które w sobie ma (kofeinę, kwaśność, itd)
b) nie kontroluje się zazwyczaj temperatury zaparzania (po prostu lejesz wodę z czajnika) - kawa dostaje wrzątkiem i od tego robi się niedobra (we frenchpressie też trzeba uważać na temperaturę wody)
c) ludzie, którzy pijają w ten sposób kawę zazwyczaj nie mają pojęcia, że cena ziarenek ma tutaj jakieś znaczenie - kupują nieświeżą, marnej jakości kawę "doprawioną" aromatem identycznym z naturalnym.

Nie będę bronić plujki. Jest zła.

Może jestem z innego pokolenia, czy coś, ale do pewnego momentu pijałam gł. nescafe z mlekiem... Plujkę musiałam (ze względu na okoliczności) wypić kilka razy w życiu. Ohyda :roll:
Blog o kawie i herbacie: libracafe.blogspot.com
Sklep z kawą i herbatą: sklep.libracafe.pl

grzesiek
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 328
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 18:34

Postautor: grzesiek » pn 30 lip 2007, 15:58

Asiu, jak doczekamy jakiejś mroźnej zimy to proponuję spacerek. Jak po 8 godzinach łażenia po mrozie, w śniegu do pasa, podglądaniu wilków itd. wejdziesz do prostej chaty i dostaniesz szklanę zalewajki, drugą samogonu i michę bigosu to zrozumiesz. Zrozumiesz, że espresso, koniak i tiramisu są be :wink:
EDIT: Njagorsze co piłem to strasznie cienka neska u pewnej koleżanki. Nie dałem po sobie nic poznać ale trud był daremny — wyszła za innego.

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » pn 30 lip 2007, 17:36

Witam,

jeśliby skontrolować temperaturę wody, zmielić kawę przed zalaniem nie byłoby chyba tak źle. Joanna ma rację, że wadą tej metody jest ciągła "praca" kawy w wodzie.

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
Joanna T.
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 924
Rejestracja: wt 23 sty 2007, 12:09
Sprzęt: zazwyczaj dwugrupowe maszyny gastro
Lokalizacja: POZ, WRO, BRU

Postautor: Joanna T. » pn 30 lip 2007, 20:58

grzesiek pisze:Asiu, jak doczekamy jakiejś mroźnej zimy to proponuję spacerek. Jak po 8 godzinach łażenia po mrozie, w śniegu do pasa, podglądaniu wilków itd. wejdziesz do prostej chaty i dostaniesz szklanę zalewajki, drugą samogonu i michę bigosu to zrozumiesz. Zrozumiesz, że espresso, koniak i tiramisu są be :wink:


Przeciwko bigosowi, kaszance, herbacie z rumem (w dowolnych proporcjach), względnie przeciwko taniemu grzańcowi nic nie mam! Nie gardzę też pomidorową z ryżem, pierogami ruskimi, oraz naleśnikami z serem.

Ale z espresso, koniakiem, oraz tiramisu dobrze trafiłeś. Dodaj do tego zestawu jakieś dobre caprese, a otrzymasz tzw. Zestaw Joanny T. ;)

Tak więc: mroźne spacerki (oby po górach!) uwielbiam, proste gorące żarcie - takoż, ale plujki nie tykam :)
Blog o kawie i herbacie: libracafe.blogspot.com
Sklep z kawą i herbatą: sklep.libracafe.pl

dubey
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 311
Rejestracja: czw 01 mar 2007, 18:53
Lokalizacja: Wawa
Kontaktowanie:

Postautor: dubey » wt 31 lip 2007, 13:45

Gdy "w gościach" ktoś mi zaproponuje kawę, to mając do wyboru zalewaję albo rozpuszczalną - zawsze wybiorę to pierwsze.
pozdro J.!
dub
Filtry Cafe - najlepsza kawa na Ochocie.

Awatar użytkownika
buki
@dmin
@dmin
Posty: 2492
Rejestracja: pn 05 sty 2004, 22:57
Sprzęt: Reneka LC + młynek La Cimbali Cadet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: buki » wt 31 lip 2007, 14:07

dubey pisze:zawsze wybiorę to pierwsze.

A ja odwrotnie... Mam takie samo zdanie o "plujce" jak Joanna.
kawa krzepi :)
W filiżance: Nie lubię poniedziałku!
caffegaleria.pl - sklep z kawą i herbatą - kawy włoskie oraz z: Mastro Antonio, Apro-Trade, Kelleran, Coffee Proficiency, Johan&Nystrom. Kafetierki, Aeropressy, drippery, młynki Hario i Tiamo.

Ignaś

Postautor: Ignaś » śr 01 sie 2007, 21:17

Zdziwiłem się ogromnie kiedy oglądałem Jamajskich kipierów kawy, którzy mielili dokłądną ilośc ziaren a następnie zalewali kawe wrzątkiem.
Uzyskany napar mieszali łyżeczką i uroczyście siorbali. A no i oczywiście fachowo spluwali.
Podobno właśnie tak przygotowana kawa jest idealna do degustacji.

Awatar użytkownika
Joanna T.
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 924
Rejestracja: wt 23 sty 2007, 12:09
Sprzęt: zazwyczaj dwugrupowe maszyny gastro
Lokalizacja: POZ, WRO, BRU

Postautor: Joanna T. » czw 02 sie 2007, 10:13

No dobra.
Nie mieszajmy pojęć :)

Co innego polska plujka - byle jaka kawa zalana byle jak byle jaką wodą o byle jakiej temperaturze w byle jakiej zimnej szklance (pewnie jeszcze z zimnym mlekiem dolewanym do środka). Wymysł PRLu, gdy sztuka parzenia kawy zanikła (podobnie jak dobra polska kuchnia - został schabowy i pomidorowa z koncentratu z ryżem).

A co innego kawa single origin (jednorodna) palona na cynamonowy kolor, umieszczona w odpowiedniej ilości w naczyniu i zalana wodą o odpowiedniej temperaturze. I testowana po bodajże minucie od zalania.
Oni wiedzą, co robią.

Zauważmy tę różnicę.

A teraz trzeba Polakom, zagubionym przez PRL, pokazać, że bywają też inne metody: nie tylko ekspresso w kawiarni (przedłużone w nieskończoność ekstrakcje - fuj!) i zalewajka/rozpuszczalna w domu. Chciałabym, żeby ludzie chcieli się delektować... Nie tylko - pić dlatego, że się chce pić, a jeść, bo jest się głodnym. Pisałam chyba o tym już w innym wątku.

Kwestia pojedynczych gatunków, i tego, czy palenie wszystkiego na ciemny kolor ma sens, i tego, czy ekspres ciśnieniowy to najlepszy sposób na każde ziarenka to zupełnie osobny temat. Na spotkaniu w Poznaniu mieliśmy okazję testować Kopi Luwak (espresso), która niestety została zbyt ciemno upalona. Było jej też zbyt mało, by odpowiednio ustawić młynek. I może przez to nie powaliła mnie ona smakiem? Blue Mountain - podobnie... Piłam w życiu Blue Mountain o smaku i zapachu kwiatków, tak lekkim i słodkim, że kręciło się w głowie... Chyba trzeba mnóstwo o tym wszystkim wiedzieć, by dla każdej kawy dobrać idealne warunki...

Tak więc - nie mieszajmy pojęć... :)
Blog o kawie i herbacie: libracafe.blogspot.com
Sklep z kawą i herbatą: sklep.libracafe.pl

Awatar użytkownika
cafe roma
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 257
Rejestracja: wt 17 lip 2007, 19:35
Lokalizacja: piotrków tryb.
Kontaktowanie:

Postautor: cafe roma » sob 18 sie 2007, 18:28

Można się zgodzić z Joanną ale.......nie da się w starszym pokoleniu zmienić nawyków zaparzania kawy .Wiekszosc to robi i będzie robić
wsypując do swojej szklanki coraz to lepsze gatunki i mieszanki obecnie już dostepne .A kawa zaparzana innymi sposobami z różnymi dodatkami
nie smakuje tak jak ta ze szklanki .Wszystko zmienią młodzi ludzie i zachodnia moda.Kto kiedys wiedział co to jest espresso czy latte? nawet teraz mało kto wie ze zwykłych zjadaczy chleba.

Awatar użytkownika
grazia
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 39
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 16:30
Lokalizacja: Darmstadt

Postautor: grazia » ndz 19 sie 2007, 11:11

Z przykrością stwierdzam, że pewnych osób nie da się nawrócić. Przynajmniej ja nie widzę sposobu. Ostatnio podczas wizyty rodzinki jeden gość wyraźnie przymusił się do wypicia mojego cappuccino (lat 50). Zrobił to z niesmakiem, niczym ja gdy jestem przymuszana do wypicia plujki i żadne wybiegi nie pomagają. Taki afront podczas gdy inni zachwycali się smakiem i pianka. I cóż począć? Kupić szklanki i parzyć takim ”koneserom” jak lubią? Nie robiłam tego od 10 lat; toż to profanacja kawy! Ręce opadają. Może macie na to jakąś rade?
Własne miejsce na ziemi i capuccino przy kominku; niewiele a może zbyt wiele mi potrzeba

Awatar użytkownika
broz
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 311
Rejestracja: pt 29 gru 2006, 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: broz » ndz 19 sie 2007, 11:25

Myślę, że jeżeli ktoś zalewa kawę wodą, twierdzi, że jest to zalewajka i tak przygotowana kawa mu smakuje to wszystko jest w porządku. Prawdziwa zbrodnia jest wtedy gdy ktoś podaje 5-sekundowy kwas ze zwietrzałej kawy i twierdzi, że to jest espresso. I jeszcze trzeba za to zapłacić 7 złotych. Z tym trzeba walczyć. Ja bym się mimo wszystko nie obrażał i nie denerwował na osoby którym po prostu zalewajka smakuje.
Pewnie jeszcze nie mieli okazji wypić prawdziwego espresso.

I pewnie nie jeden Chińczyk mógłby czuć się zniesmaczony widząc jak pijemy herbatę "z tytki" :) No chyba, że tylko ja jestem taki dzikus.

Pozdrowienia.
Obrazek Mundo Novo

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » ndz 19 sie 2007, 12:59

Witam,

ogólnie rzecz biorąc należy być otwartym na inne sposoby parzenia kawy. Przecież nie każdemu musi smakować espresso. Osobiście osoby pijące zalewajki próbowałbym przekonać do prasy francuskiej. Lepiej kontrolowany proces parzenia z izolacją kawy w wybranym momencie i brak kawy "w pysku":) Po prostu moim zdaniem najlepiej niech taka osoba spróbuje różnie przygotowanej kawy, np. z moki, z praski, americano. Chodzi bardziej o to, żeby kawa była świeża, niż to że ktoś kurczowo trzyma się schematu: szklanka, dwie łyżeczki sypanej i zalewamy.

Co do osób wyraźnie nastawionych na nie to niestety, ale opcji może nie być. Chodzi o to, że nastawienie w stosunku do tego, co robimy lub pijemy/jemy ma wpływ czy nam się to podoba czy nie. Tak jest często z kawą, jeśli nastawiamy się, że espresso to mocna smoła, tak gorzka, że nam oczy wychodzą na wierzch to tak najprawdopodobniej będzie, nawet gdy dostaniemy smaczny strzał. Kto czytał blog James'a, obecnego mistrza WBC, dowiedział się zapewne, że osobnik ten jeszcze 2-3 lata temu nie lubił w ogóle kawy. Ale odpowiednie podejście i próba polubienia tego "bewerydża" dała pozytywne rezultaty, ba powiedziałbym nawet zaskakująco dobre;) Naukowcy wykazali, że jeśli zjemy/wypijemy coś ponad 8 razy z nastawieniem, że chcemy to polubić i nam to smakuje to mózg się przestawi na tak i od tej pory będzie nam smakować. Fajnie to brzmi, ale ja nadal nie mogę się przekonać do wątróbki;)

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
grazia
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 39
Rejestracja: pn 02 lip 2007, 16:30
Lokalizacja: Darmstadt

Postautor: grazia » ndz 19 sie 2007, 15:12

No tak. Każdy ma prawo do swojego zdania, smaku itd. To jest ta druga strona medalu. Ale ciężko się z tym pogodzić i nie ”wyjść z siebie” widząc jak ktoś dopija zimną kawę zaparzoną kilka godzin wcześniej! Albo jak wódeczkę przepijają taka kawą. Brryyy. Długoletnie, trwające ćwierć wieku przyzwyczajenia trudno pokonać. Dochodzi jeszcze aspekt finansowy i łatwość przysądzania naparu. Nie trzeba inwestować w żadne ekspresy. Wystarczy zwykły czajnik i szklanica. Ale nie będę się poddawać. Przeczytałam gdzieś, że można podwójne espresso dopełnić wrzątkiem i podać w szklance zamiast tradycyjnej zalewajki .Wypróbuję przy najbliższej okazji. No chyba, że ktoś chce poczuć mak między zębami. :roll: Jak kto lubi...
dsc: nie Ty jeden masz problem wątróbkowy. Mój syn za żadne skarby nie da się namówić nawet do spróbowania. Mała ale cwana bestia. Osobiście z podrobów tylko i wyłącznie wątróbka. Ale to już inny watek.
Własne miejsce na ziemi i capuccino przy kominku; niewiele a może zbyt wiele mi potrzeba


Wróć do „Moka, imbryk, kafetierka, syfon, tłoczek”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości