Lekka przesada? Mazzer Major:)

Wszystko na temat młynków, mielenia, a nawet moździerzy... słowem... wszystkiego co mieli!
Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

Lekka przesada? Mazzer Major:)

Postautor: dsc » czw 13 mar 2008, 15:17

Witam ponownie,

w watku Andrejowym nieco zastoj nastal, wiec tutaj cos wrzuce. Nie bedzie to opis Macap'a MC4, ale czegos nieco bardziej konkretnego. Konkretniej Mazzera Majora:D

Tak przyznaje się, kupilem sobie takowe cudo. Jest nieco dobity, bo nie ma hoppera, obity dozownik i pewnie sam jest nieco poobijany, ale to nadal Mazzer i na dodatek Major:) Czeka go rozbiorka, czyszczenie, malowanie itp czyli to co lubie najbardziej.

Koszt: [werbel...] 50 ojro:D
Przesylka: 55 ojro

W sumie wydalem 105 euro, w zamian za co dostane Majora po przejsciach, ale obiecuje się nim poprawnie zaopiekowac. Zobaczymy tez jak wypada w porownaniu z Macapem i co finalnie zostanie na blacie obok Andreji.

Aha no i zasadnicze pytanie czy bedzie trzeba inwestowac w nowe zarna, ktore kosztuja jakies 60ojro:O czyli wiecej niz mlynek:D

Pozdrawiam radosnie,
dsc.
Ostatnio zmieniony czw 13 mar 2008, 18:53 przez dsc, łącznie zmieniany 1 raz.
ZR-71, Guatemala i inne

mustapha
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 139
Rejestracja: ndz 01 sty 2006, 20:09
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: mustapha » czw 13 mar 2008, 18:32

Gratuluje zakupu i życzę wielu niezapomnianych chwil ze śrubokrętem w ręku :)

Jedna sugestia - może zmienisz tytuł wątku na polski ? To w końcu polskojęzyczne Forum, a "Polacy nie gęsi..."
Na takim CoffeeGeek dla przykładu, polski temat wątku też z pewnością nie wywołałby aplauzu...

Awatar użytkownika
zamek
Consigliere
Consigliere
Posty: 1823
Rejestracja: wt 04 kwie 2006, 12:04
Sprzęt: espresso: Bezzera Mitica Top | Mazzer Super Jolly
drip: zbyt dużo by wymieniać
Lokalizacja: Wawa

Postautor: zamek » czw 13 mar 2008, 21:11

:shock: :D
A ja się martwiłem czy Super Jolly nadaje się do domu :wink:.
Kto udomowi Robura? :lol:.

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » czw 13 mar 2008, 22:16

Witam

body młyna ma tylko 40cm wysokości więc luzakiem wchodzi pod większość szafek. Uśmiech na mordzie wywołuje szybkość przemiału i większe żarna. mam nadzieje, że tego uśmiechu nie zetrze koniecznośc ich wymiany.

W planach mam:

- rozłożenie na części i czyszczenie
- polerka części metalowych
- oliwienie jeśli trzeba
- ewentualne mody na dozowniku lub jego totalne wywalenie
- przemalowanie młyna na czarną satynę
- może chromowanie detali

Będzie chodził bez hopera na ziarno, tak jak od jakiegoś czasu działa Macap.

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
Mac'Qudy
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 336
Rejestracja: wt 06 mar 2007, 10:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: lekka przesada? Mazzer Major:)

Postautor: Mac'Qudy » pt 14 mar 2008, 17:38

Zobaczymy tez [...] co finalnie zostanie na blacie
No, no! Jak już doświadczysz zasypu doubla w 3 sek, to Macap w kąt powędruje :wink:.
Ostatnio zmieniony sob 15 mar 2008, 9:24 przez Mac'Qudy, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek La Marzocco GS/3 parzy, Mazzer Mini miele: Arcaffè Roma ▪ w spiżarni: Jolly ▪

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » pt 14 mar 2008, 17:49

Witam

a tak się może stać, nie zaprzeczam:D chociaż szkoda będzie w kąt odstawić taki młyn nowy. Może go sprzedam, zobaczymy w jakim stanie przyjdzie Mazzer.

Ciekaw jestem bardzo jak wypadną oba młyny w porównaniu.

zamek: a Ty się w końcu zdecydowałeś na zmianę młyna czy nie?

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
zamek
Consigliere
Consigliere
Posty: 1823
Rejestracja: wt 04 kwie 2006, 12:04
Sprzęt: espresso: Bezzera Mitica Top | Mazzer Super Jolly
drip: zbyt dużo by wymieniać
Lokalizacja: Wawa

Postautor: zamek » pt 21 mar 2008, 10:20

Tomku...mój SJ stoi od wczoraj w kuchnii :). Wiedziałem, że to bydle :D ale i tak troszku mnie zatkało jak zobaczyłem go przy moim skromnym ekspresiku :wink:. Nie muszę chyba dodawać, że żona była szczęśliwa :roll:. Przygotuj się na to, że Twój Major przytłoczy Andreję.....nie wiem jak to zniesiesz ale ja bezwiednie zacząłem zastanawiać się jaki ekspres byłby dobrym partnerem dla SJ :lol: :lol:.

antonio
S Z A M A N
S Z A M A N
Posty: 8535
Rejestracja: sob 30 kwie 2005, 11:16
Sprzęt: E61, FB70, Sublima, MSJ, K30, R55, W15A, W1
Lokalizacja: Kołobrzeg
Kontaktowanie:

Postautor: antonio » pt 21 mar 2008, 12:28

Najlepszym kompanem byłby GS/3... Cieszę się zamku, że ustrojstwo działa :-) A hopper pasuje?

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » pt 21 mar 2008, 21:36

Witam

Wiem, że to bydle zamku, bo widziałem fotki innych Majorów kupionych na tej samej aukcji. Wychodzi, że bez pojemnika na ziarno są tak duże jak moja Andreja, lub nawet nieco większe:)

Ponieważ ten młyn był jednym z ostatnich będzie ostro zawalony kawą i innym syfem. Planuje spędzić nad nim kilka godzin, mam nadzieje, że po będzie znośny do użytku.
nie wiem jak to zniesiesz ale ja bezwiednie zacząłem zastanawiać się jaki ekspres byłby dobrym partnerem dla SJ
Upgradeitis w pełnej klasie:) Może jakaś używana dwugrupa, na pewno żonie się spodoba:D

Pozdrawiam,
dsc.
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » czw 03 kwie 2008, 21:05

Witam,

po dosc dlugim czasie oczekiwania Major dotarl na miejsce. Opoznienie zwiazane bylo z debilizmem kierowcow brytyjskiego UPSu oraz moim swiatecznym wyjazdem do Polski. Po powrocie do UK maszyna czekala na mnie w magazynie w miejscu gdzie pracuje. Owinieta byla w dosc sporych rozmiarow karton, ktory wraz z zawartoscia poczatkowo nie wydawal się zbyt ciezki. Ba nawet zdecydowalem, ze zabiore go ze soba pociagiem i przezyje 15 minutowa podroz ze stacji do domu. Oczywiscie rzeczywistosc zweryfikowala moje plany i skonczylo się na podwiezieniu do chaty przez kolege, nie bylo poprostu szans, zebym doszedl z ta bestia nieskonczywszy z dlonmi przy kostkach.

Plan na dzien przywiezenia maszyny mialem ambitny, sprzatnac mieszkanie, strzelic sobie jakis obiad i wieczorkiem zabrac się za karton. Ciekawosc wziela gore i po 5min od przekroczenia progu mialem w dloni nozyk, a w okolo latal styropian, ktorym wypelniony byl karton. Wytachalem mlyn z opakowania i postawilem na kawalku kartonowego wypelniacza, gdyz wiedzialem, ze maszynka jest usyfiona ponad miare:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No coz nie ma się w sumie, co dziwic, mlyn nie czyszczony przez dobrych kilka lat raczej blyszczec nie bedzie, ale to byla lekka przesada. Po pierwsze wnetrznosci strasznie smierdzialy stara kawa, taki specyficzny zapach, ktory zostaje na palcach po czyszczeniu zaren, cos jak pomieszanie metalu, kawy, smaru i innego syfu. W ruch poszedl srubokret i mlynek stracil mocowanie gornego zarna. Rzut oka do komory zaren pozwolil na szybko ocenic stan jednej z najwazniejszych czesci mlynka, zarenka byly w jako takim stanie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obejzalem calosc z kazdej strony i doszedlem do wniosku, ze po odpowiednim czyszczeniu calosc powinna prezentowac się naprawde wysmienicie. Fakt, ze mlynek ma nieco obtluczen na obudowie, ale w wiekszosci sa to odpryski farby, ktore da rade wygladzic papierem (chociaz w dwoch czy trzech miejscach uderzenia byly na tyle mocne, ze odksztalcenie poszlo glebiej).

Obrazek

Plan przegladu bazowal na kompletnym demontazu czego się da i sprawdzenia stanu poszczegolnych elementow. Poniewaz mlynek ma kilka latek, wiedzialem, ze rozkrecenie niektorych czesci moze sprawdziac trudnosci, niektore sruby moga byc pordzewiale, ewentualnie zapieczone i bez uzycia wiekszych narzedzi nie da rady isc dalej. Mimo, iz warsztat mam dosc ubogi (kilka srubokretow, mlotek i kombinerki) postanowilem ruszyc do przodu i ewentualnie uzupelniac zapasy w czasie rozbiorki. Podwinalem wiec rekawy i zaczelem pozbawiac mlynek podstawowych elementow. Na pierwszy rzut poszly wszelkie galki, lampki, mocowanie kabla i dozownik (wszystko, co wystaje z obudowy). Stan tych czesci poza konkretnym zasyfieniem i lekkim odksztalceniem byl dosc dobry, wiec co się dalo poszlo w kapiel, a komora dozownika trafila narazie w odstawke. Urwalem takze upierdliwy czujnik napelnienia dozownika i usunalem stare kable do niego podlaczone.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nastepna w kolejnosci byla komora zaren i tutaj zaczely się schody. Upierdliwosc demontazu podkrecila nieco glowna sruba trzymajaca dolne mocowanie zarna. Po wetkniecu srubokreta w wylot mlyna, zablokowaniu calej czesci przed obracaniem i nadeciu się jak balon, srubencja puscila. Pomyslalem sobie, ze ciezsza robota za mna i teraz bedzie z gorki. Nie moglem się mylic bardziej. Okazalo się, ze dolne mocowanie zarna jest konkretnie nabite na wal silnika i raczej nie bedzie chcialo drgnac. Probowalem je nieco podwazyc srubokretem, ale nie chcialem nic wygiac (raczej pierwszy poddalby się srubokret), wiec zaprzestalem tej czynnosci. Z pomoca przyszedl net i sprytne rozwiazanie polegajace na wkrecaniu srub w otwory po mocowaniu zarna. W skrocie metoda ta wykorzystuje trzy sruby wkrecone w mocowanie, ktore po kolei wkrecamy za kazdym razem wyciskajac mocowanie do gory (dno komory zaren sluzy jako kontra). Poniewaz mialem tylko dwie sruby nie bylem pewien czy się w to bawic, czy poczekac, az kupie trzecia, ale niecierpliowsc wziela gore i postanowilem sprobowac.

Obrazek

Po dosc konkretnym wysilku i dlugim kreceniu mocowanie wyszlo i odkrylo jaki to fantastyczny syf kryl się po jego spodniej czesci:

Obrazek

Obrazek

Po usunieciu dolnego mocowania zarna obudowa stala praktycznie bez zadnych dodatkowych czesci. Zastanawialem się czy wymontowac silnik, ale mialem przeczucie, ze nie da rady tego zrobic, bez ogrzania calosci do okolo 80*C, czyli osiagniecia warunkow w jakich Mazzer montuje silniki (schladzanie obudowy kurczy ja i trzyma silnik "dosc" mocno).

Obrazek

Tak z czystej ciekawosci odkrecilem sruby mocujace silnik od dolu, ale nic nie chcialo drgnac, wiec wkrecilem je spowrotem i zostawilem serce bestii na miejcu. Udalo mi się natomiast odkrecic plytke chroniaca lozysko trzymajace wal i ciesze się, ze to zrobilem, gdyz pod spodem kryla się spora ilosc kawy.

Obrazek

Po przeczyszczeniu gory przyszedl czas na spod, czyli pokrywe dna. Wykonana z kawalka dosc niezle obrobionej grubej stali (sama plyta wazy chyba 2kg) trzyma wiekszosc komponentow elektrycznych.

Obrazek

Obrazek

Sam nie wiem czym jest ta dluzsza biala tuba, ani do czego sluzy ta kostka z przylaczeniami (czy to jest tylko cos w rodzaju zlaczek, czy tez ma cos wewnatrz). Ciekawe, ze wszystkie elementy maja oryginalne nalepki z opisami (mimo, ze klej juz dawno przestal trzymac, wiec nie wiem czy to mozna nazwac nalepkami).

Obrazek

Obrazek

Poniewaz plyta nie wyglada zbyt ciekawie, jest pomazana markerami i niezbyt zabezpieczona przed korozja, padla decyzja o jej pomalowaniu. W zwiazku z tym odkrecilem z wszystko, co bylo do niej przymocowane, oznaczylem kable i porozlaczalem, co trzeba bylo, zeby plytke uwolnic.

Po tych wszystkich zabiegach mlyn byl praktycznie nagi, wiec zabralem się za rozkrecanie rzeczy, ktore juz nie byly przymocowane do obudowy, ale wymagaly czyszczenia. Dozownik trafil na warsztat jako najbardziej zasyfiony element i tutaj ponownie zaczely się schody. Dno odkrecilo się gladko, podobnie sruba z ramion dozownika i przymocowane pod nia czesci. Po kliku minutach dozownik byl praktycznie w czesciach, za wyjatkiem glownej sruby na ktorej wszystko się kreci oraz mechanizmu na dnie. To drugie usyfione bylo strasznie w smarze, a jako, ze nie mialem niczego do jego usuniecia, zabralem się za srube.

Obrazek

Pamietalem z forum TMC, ze ludzie przestrzegali przy rozkladaniu dozownika przed klinowaniem jednej czesci, bo cos się moze ulamac, ale nie moglem sobie przypomniec, co to bylo, wiec kontynuowalem bez wiekszych zmartwien. Zeby ramiona nie obracaly się podczas odkrecania wcisnalem srubokret w otwor dozownika i powiesilem się na kluczu. Po chwili cos puscilo, ale okazalo się, ze to nie mocowanie, a jedno z ramion gwiazdy wewnatrz dozownika:

Obrazek

Od razu przypomnialo mi się, ze to wlasnie ta czesc się lamie i nie powinno się tego robic:) Pocieszeniem byl fakt, ze dozownik dziala z 5 ramionami. Po tym ciekawym zdarzeniu zaczalem się zastanawiac jak odkrecic ta cholerna srube. Ktos zasugerowal, ze mozna uzyc zabki i zlapac za przekladnie na dnie dozownika. Takie podejscie bylo jednak wybitnie nie wygodne, a sruba byla tak mocno zakrecona, ze wieszanie się na zabce z wyrazem twarzy ala masywne zatwardzenie nic nie dawalo. Uzylem WD40, postukalem mlotkiem (ze zlosci), ostukalem srubokretem i mlotkiem i dalej nic. W akcie desperacji zaklinowalem mala srube M4 miedzy przekladnia, a wylotem dozownika i to pomoglo. Wreszcie moglem jedna reka trzymac dozownik, a druga napierac na klucz. Sruba w koncu się poddala, a mnie na gebie pojawil się triumfalny usmiech. Czesci trafily do czyszczenia, a ja zabralem się za ogledziny wnetrza dozownika.

Obrazek

Obrazek

Wyszorowalem, co się dalo w Cifie i plynie do mycia naczyn, ale bardziej uwalone smarem elementy zostawilem na pozniej. Udalo się usunac takze, licznik pociagniec wajchy dozownika, ktory byl konkretnie poturbowany (nie wiem jak wygieli glowna os tego mechanizmu).

Obrazek

Pomysł na wykręcenie głównej sruby nie byl glupi, ale srubka uzyta do zablokowania mechanizmu nieco się potrubowala:

Obrazek

Podobnie zreszta scianka otworu wylotowego:

Obrazek

Spodnia czesc uwolnionych elementow byla pokryta starym stwardnialym smarem, nic dziwnego, ze dozownik nie mial ochoty się obracac:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obecnie mlynek stoi sobie przygotowany do malowania, otwory zamaskowane, a calosc przejechana papierem sciernym. Jutro wybieram się kupic podklad i kolor oraz smar do przesmarowania dozownika i nitro do usuniecia z niego farby.

Kontyunacja po uruchomieniu i kilku strzałach:)

Pozdrawiam,
dsc.

PS.: kilka fotosow zrobionych w trakcie sesji:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
ZR-71, Guatemala i inne

Awatar użytkownika
broz
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 311
Rejestracja: pt 29 gru 2006, 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: broz » czw 03 kwie 2008, 21:33

Opis czyta się lepiej niż dobry kryminał. Ale jakoś ochota na tradycyjne espresso przed snem mnie opuściła po obejrzeniu tego całego mięsa :) Oczywiście trzymam kciuki za powodzenie operacji, życzę Tobie żeby pacjent przeżył. Pewnie usłyszenie warkotu silnika tej bestii po wszystkim będzie bardzo przyjemnym doświadczeniem :)
Obrazek Mundo Novo

grzesiek
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 328
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 18:34

Postautor: grzesiek » czw 03 kwie 2008, 22:11

Duża czarna kostka Lovato to stycznik, małe czarne kostki to po prostu elektryczne kostki połączeniowe. Wrzuś fotki "białej tuby" to może coś wymyślimy.

Awatar użytkownika
Mac'Qudy
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 336
Rejestracja: wt 06 mar 2007, 10:56
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Mac'Qudy » pt 04 kwie 2008, 0:02

Co trzeba robić, żeby doprowadzić młyn do tak opłakanego stanu? Walić w niego kolbą po kolejnych, nieudanych strzałach...? Prawdziwy horror!

dsc, będziesz odrestaurowywał pojemnik z dozownikiem?

Życzę wytrwałości :wink:.
Obrazek La Marzocco GS/3 parzy, Mazzer Mini miele: Arcaffè Roma ▪ w spiżarni: Jolly ▪

Awatar użytkownika
dsc
ojciec chrzestny
ojciec chrzestny
Posty: 2112
Rejestracja: ndz 05 lis 2006, 19:19
Lokalizacja: Gdańsk

re

Postautor: dsc » ndz 06 kwie 2008, 23:02

Witam,

dzięki za życzenia:)

Dzisiaj co prawda padał snieg, ale popołudniu się wypogodziło i postanowiłem nałożyć podkład. Wyszło dość średnio, gdyż farba zasychała dość szybko i część cząsteczek dolatywała do powierzchni w postaci suchej. W związku z tym powierzchnia jest nieco piaskowa i niezbyt gładka. Zastanawiam się czy to szlifować na mokro przed położenie głównego koloru, czy zostawić jak jest i położyć czerń. Problem w tym, że zapowiadają śnieg w tym tygodniu, więc raczej wyższych temperatur nie ma co się spodziewać.

Obrazek

Oprócz nałożenia podkładu usunąłem też farbę z dozownika i śruby regulacyjnej i pewnie jakoś na dniach będę to szlifował i składał do kupy.

Wie ktoś może, czy lekkie przeszlifowanie kolor satynowego na mokro da dobry efekt końcowy? w sensie czy mi kompletnie nie zmatowi całości?

Pozdrawiam,
dsc.

PS. grzesiek - biała tuba jest widoczna na tej fotce:

Obrazek

dolny środek - prawy róg.
ZR-71, Guatemala i inne

brus
Posty: 3
Rejestracja: wt 20 lut 2007, 19:26

Postautor: brus » pn 07 kwie 2008, 0:01

Witam.
"Biała tuba" to kondensator uzwojenia rozruchowego silnika.
Pozdrawiam.


Wróć do „Młynki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości