La Pavoni Professional - the love hate machine

Subiektywne opinie użytkowników, recenzje, wrażenia z użytkowania
albard
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 42
Rejestracja: czw 29 sty 2009, 21:10
Lokalizacja: z Warszawy

La Pavoni Professional - the love hate machine

Postautor: albard » ndz 22 mar 2009, 2:10

Przyglądam się forum od paru lat i zauważam wiele niedomówień i frustracji w wypowiedziach tyczących się tego ekspresu dźwigniowego i jego pochodnych (europiccola, stradivari). Od niemal dziesięciu lat jestem użytkownikiem tego ekspresu, a wcześniej jego młodszej siostry Europiccoli. Już we wstępie odpowiadam, że gdybym miał wybrać ponownie to tak - kupiłbym go jeszcze raz. Nie byłby to jednak wybór prosty jak wszystko co wiąże się z tą maszyną - co sygnalizować miał tytuł wątku. Nie wiem czy jest to mój ekspres "docelowy" - ma on swoje ograniczenia o czym niżej. Nawiązując do wypowiedzi jednego z forumowiczów Home Barista: "nie wiem czy chciałbym go mieć jako jedyny ekspres, ale gdybym miał mieć w domu dwa ekspresy ten z pewnością byłby jednym z nich". Nic dodać, nic ująć.

LA PAVONI PROFESSIONAL millenium - dźwigniowy ekspres do kawy.

Podstawowe definicje: (po to abyśmy widzieli o czy mówimy)
Jest to ekspres DOMOWY - przeznaczony do wykonania co najwyżej kilku napojów na bazie espresso w jednej sesji. Osoby które myślą o posiadaniu stale włączonej semi-gastronomicznej maszyny wydającej o dowolnej porze dnia i nocy hektolitry espresso, wrzątku i zupy mlecznej będą zawiedzione.

Należy rozróżnić model Professional od Europiccoli - to nie to samo! I nie o różnice kosmetyczne chodzi. Professional różni się tym, że ma większy bojler (1,6l vs 0,8l) i manometr ciśnienia w bojlerze. Wiążą się z tym: większa termostabilność, rzadsze włączanie się grzałki (lepszy stosunek powierzchni bojlera do jego objętości i wolniejsze stygnięcie), zdecydowanie lepsza wydajność pary. Manometr to nie "zbędny gadżet" lecz istotne narzędzie kontroli pracy JEDYNEGO niezależnego od baristy elementu maszyny - presostatu, bardzo pomocne przy wyborze momentu rozpoczynania ekstrakcji (po lub przed włączeniem grzałki co daje inną temperaturę wody napływającej do grupy) i do "surfowania" temperaturą.

Należy rozróżnić grupy pre-millenium i millenium. Oryginalne ekspresy Pavoni produkowane od początku serii w latach 50-tych aż do przełomu wieków miały grupę pro-millenium (mniejszą). W trakcie ekstrakcji woda przepływająca przez kawę była pobierana bezpośrednio z bojlera (ok. 115C!). W zamyśle konstruktorów woda ta miała schładzać się w grupie w czasie ekstrakcji. Masa grupy absorbowała niezbędne ciepło dla 1-2 ekstrakcji - po czym ekspres należało wyłączyć. Grupy przegrzewały się szybko przy włączonym ekspresie nawet jeśli nie przepływała przez nie woda, przez co okno czasowe dla optymalnej ekstrakcji było bardzo wąskie. Grupa Millenium (zastąpiła pre-Millenium bodaj w 2000r.) jest większa, ma większą masę (blisko 3 kg) i większą powierzchnię dyssypacji ciepła, przez co absorbuje więcej ciepła i stygnie szybciej. Między ekstrakcjami więcej wody pozostaje w grupie nad tłokiem i wokół cylindra tłoka, gdzie ma czas aby ostygnąć. Woda ta jest zużywana przy kolejnym szocie. Grupa Millenium pozwala na znacznie stabilniejsze termiczne warunki kolejnych ekstrakcji.

Wygląd.
Moim zdaniem jest piękny, ponadczasowy i słusznie zasłużył sobie na miejsce w MOMA w Nowym Jorku. Wykonanie jest w miarę solidne. Denerwują nieco plastiki tacki ociekowej i niedokładnie odlane wylewki. Poza tym bez zarzutu. Materiały są trwałe. Chromowanie nie odpryskuje. Po dziesięsiu latach widać trochę przetarć na dyszy do mleka - w służbie każdego poranka. Ekspres jest mały i kompaktowy - domowy.

Technologia
Jest bajecznie prosty i każdy (mając części) może naprawiać sam dostępnymi w każdym domu narzędziami. Poza drobymi usterkami fabrycznymi (łatwousuwalnymi) nie psuje się. Po latach 1 raz wymieniłem uszczelki i tłok. Ergonomia, dla mnie bez zarzutu, choć trzeba się nauczyć nim posługiwać. We wprawnych rękach nie tańczy po blacie. Dla osób leworęcznych może byc niewygodny (dźwignię sprowadza się prawą ręką, lewą przytrzymuje się na zasadzie przeciwwagi uchwyt kolby). Kolba zapina się w lewą stronę - do czego trzeba się przyzwyczaić. Rozgrzewa się do ciśnienia roboczego w 6 min, ale optymalne wygrzanie uzyskuje po około 40 minutach. Nieoceniona jest dostępność profesjonalnego (w pełnym słowa tego znaczeniu) i życzliwego autoryzowanego serwisu w Warszawie.

Zasadę działania i schemat ekstrakcji opisano już wieloktornie w innych miejscach (sorry, ale nie radzę sobie ze wstawianiem linków. Gdyby ktoś mi mógł pomóc :roll:).

Maszyna jest trudna - wymaga od użytkownika pedantycznej dokładności dozy, dystrybucji, ubicia i każdego ruchu dźwignią. Nie wybacza błędów. Konieczne jest stosowanie wyłącznie odpowiednio (bardzo) drobno zmielonej i świeżej kawy; przez "wzorcową" mielonkę Illy woda przelatuje tranzytem. Wniosek: bez młyna Pavonista nie zaczyna!

FIltry są dwa: pojedynczy i podwójny. Leżą luźno w kolbie.
Zalety:
1) możliwość znakomitej dystrybucji kawy dzięki obracaniu palcem filtra w grupie w trakcie namielania kawy bezpośrednio doń.
2) szybka zmiana filtrów.
Wady:
1) Nie można wystukać fusów - całość ucieka do kosza - co jest irytujące.
2) Filtr podwójny wymga nieco drobniejszego mielenia niż pojedynczy. Zmiana filtru w czasie sesji wymaga przestawienia żaren młynka.
Wobec spotykanych na różnych forach opinii typu: "małe sitko nawet nie wchodzi w grę" stwierdzam, że oba filtry są użyteczne i pozwalają otrzymać zgodne z definicją INEI espresso. Mają lekko stożkowate ścianki, co ułatwia usunięcie "ciastek" kawowych.

Należy uświadomić sobie, że proces ekstrakcji jest w pełni kontrolowany przez użytkownika, co oznacza szereg zalet: m. in.
1) nieograniczoną kontrolę nad przebiegiem i czasem preinfuzji. (Wypełnienie grupy wodą z bojlera trwa przy ciśnieniu 0,75 bara ok. 6 sekund). Osobiście cenię sobie przedłużoną preinfuzję nawet do 10 sekund - co umożliwia zbudowanie lepszego ciśnienia i zdaje się zmniejszać częstość kanałowania.
2) niezwykłe (nie śmiać się! ) uczucie tłoczenia napoju siłą własnych mięśni. Dodajmy, że jest to istotny wysiłek - wygenerowanie 9bar wymaga siły nacisku na rączkę dźwigni rzędu 20kg. Należy nauczyć się powtarzalnego wytwarzania stałych wartości ciśnienia. Dźwignia nie służy (jak to opisano w {eh... znów brak linku}) do korekty wad dystrybucji i ubicia!
3) praca dźwignią pozwala odczuć co się dzieje z ciastkiem kawowym w trakcie ekstrakcji. Wprawny użytkownik natychmiast rozpozna nieodpowiednie zmielenie kawy, moment rozerwania, kanałowania ciastka, a nawet niewłaściwą temperaturę wody zaparzania (zupełnie inny profil "doznań" na dźwigni). W ten sposób zdiagnozowanie własnych niedociągnięć jest naprawdę proste.
Mechanizm dźwigniowy stwarza jednak pewnie niedogodności:
1) jedno tłoczenie daje max 30ml naparu (1 klasyczne espresso - które ja zresztą jakoś wolę od wszechobecnych przedawkowanych doppio)
2) przetłoczenie kolejnej porcji wody wymaga kolejnego ruchu dźwignią - przy podnoszeniu dźwigni tłok zasysa wstecznie wodę i może rozerwać ciastko kawowe. Wytrwany homebarista umie sobie z tym poradzić (forum ekspresy dźwigniowe - rezygnuję z prób wstawiania linków...) lecz wymaga to sporo wprawy.
3) nie ma zaworu trójdrożnego - dekompresja grupy następuje powoli.
4) osoby leworęczne nie będą w stanie wygodnie uzywać tej maszyny.

Jedynym, naprawdę jedynym mankamentem Pavoniego jest jego ograniczona stabilność termiczna. Lata wprawy pozwalają mi uzyskać w jednej sesji kolejne idealnie "słodkie" espressi - dla początkującego będzie to droga usłana cierniami - ale przez to fascynująca. Termiki maszyny nie da się w pełni przewidzieć. Temperatura wody w portafiltrze zależy od ciśnienia bojlera, liczby poprzedzających ekstrakcji, odstępów między ekstrakcjami, ilości wody w bojlerze, a nawet temperatury pomieszczenia (serio). Chociaż się przegrzewa to jednocześnie szybko stygnie, przez co możliwe jest "surfowanie" temperaturą. Są dni, że nic nie wychodzi, człowiek klnie przekornego Pavoniego, który przeciąga napięcie do ostatnich chwil, a widząc, że jego los jest niemal przesądzony gdy klapa śmietnika już się otwiera, w ostatnim podejściu generuje boski napar, powalając swojego właściciela z nóg w nieutulonej egzaltacji uwielbienia.

No dobra. Meritum opinii: czy laPa daje dobre espresso?
Odpowiedź: większość z najlepszych espressi jakie dane mi było wypić w różnych miejscach naszej planety w ciągu mojej kilkunastoletniej fascynacji tym napojem powstało na tej maszynie. Całość prdukcji smakuje niebo lepiej od 90% tego co serwują stołeczne kawiarnie czy excusez-le-mot: "coffee bary". Serwuje się tam przeważnie przegrzany preparat endemiczny: "ekspreso". Ale nawet na tle poprawnych espresso działalność Pavoniego prezentuje się niezgorzej. Espresso "dźwigniowe" ma specyficzne cechy cremy i tekstury (dla mnie miłe) - ale o tym osobny wątek. Wyjątkowo prawdziwa jest tu maksyma Szamana Antoniego: "jak sobie zaparzysz tak wypijesz."

Jeszcze tyko kilka słów o mleku.
Bojler 1,6l pod stałym ciśnieniem to już coś. Dysza ma dobrą długość, stały kąt położenia (dla mnie dogodny - choć niektórzy narzekają). Jest zakończona trzema dziurkami. Zatkanie jednej z nich znacznie ułatwia uzyksanie dużej objętości piany. Zawór pary jest położony bardzo wygodnie. Trzeba wykonać 2-3 obroty dla uzyskania odpowiedniego wypływu pary a następnie jego przerwania. Kończąc spienianie trzeba kręcić szybko, żeby nie przegrzać mleka. Jest to nieco niewygodne. Na raz można komfortowo spienić do pełna dzbanek 350ml (2 cappu). Należy mieć na względzie, że długi upust pary przyspiesza przegrzanie się ekspresu gdyż powoduje częstsze włączanie się grzałki. Ekspres szybko odbudowuje ciśnienie pary.
Pytanie: czy możliwe jest uzyskanie słodko spienionego mleka o konsystencji jogurtu?
Odpowiedź: Tak, jest to możliwe, lecz w moim wypadku - przestawiającego się z supermarketowego cacka "15 bar" wymagało sporo treningu. Załączony firmowo cappuccinatore użyłem raz - i dziękuję. Jak ktoś już tu gdzieś napisał: "powinni tego zabronić" Pełna zgoda.
Pytanie: Latte art?
Odpowiedź: Nie wiem - natura talentu malarskiego poskąpiła.

Podsumowując:

Piękna maszyna do użytku stricte domowego, przez wąskie grono wtajemniczonych i oddanych użytkowników. Natura raczej posiadacza twardej Corvetty niż wygodnego Lincolna z automatyczną skrzynią biegów. Zacięcie majsterkowiczowskie mile widziane. Za adorację odwdzięcza się wspaniałymi espressi i cappuccini. Nie lubi tłumów kawoszy na raz. Nie wybacza żadnych błędów ani ignorancji użytkownika. Jest przez to surowym, lecz dydaktycznym narzędziem kontroli umiejętności baristycznych. Termicznie trudna do okiełznania - co w zakresie pierwszych 3 kaw jest w pełni możliwe (Millenium), a dalej wymaga głębszej wiedzy, którą nabywa się z czasem. Choć zdarzają się dni, że Pavoni nie chce i już. Firma Pavoni ma ponad 100 lat pięknej tradycji i choć może nie stoi w czołówce pod względem nowych technologii to nieprzerwanie słynie z wyjątkowej dbałości o reprezentacyjny wygląd swoich maszym. Pro jest piękny, a przy tym mały i lekki, pracuje się z nim czysto (i cicho), nie marnuje dużo wody (to nie Hx!) przez co mała z pozoru tacka ociekowa w zupełności wystarcza).

To może ja już skończę bo mnie Admin wyrzuci, że miejsce zabieram. Jezu! 2 rano...
Dobranoc. :wink:
Ostatnio zmieniony pn 23 mar 2009, 19:09 przez albard, łącznie zmieniany 1 raz.
vehiculum: Dalla Corte Mini + Demoka M-207; w zajezdni: La Pavoni Pro.
substancja czynna: Parenti Firenze 100%

Awatar użytkownika
>Petrus<
kawa w żyłach
kawa w żyłach
Posty: 731
Rejestracja: wt 23 gru 2008, 22:10
Sprzęt: RancilioSilvia, MacapM4, EsproClicker
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: >Petrus< » pn 23 mar 2009, 13:01

Albard -dzięki za świetną opinię - rękodzieło - tak jak kawa z Twojego La Pavoni :wink: .

albard
zagląda śmielej
zagląda śmielej
Posty: 42
Rejestracja: czw 29 sty 2009, 21:10
Lokalizacja: z Warszawy

Postautor: albard » pn 23 mar 2009, 19:04

Dzięki! Starałem się. :D
Mam nadzieję, że się nieco rozjaśniło na firmamencie "strasznych" dźwigni. Są fascynujące. Gdyby jeszcze ta termika... uważam że byłaby to maszyna domowa idealna. Ze znanych mi dźwigni jedynie Achille Gaggia posiada Hx. Na home barista wypowiadają się o jej parametrach termicznych bardzo pochlebnie. Na naszym forum też są jej użytkownicy - choć milczą. Czyżby znamiennie? Niestety z mojej lektury różnych www kawowych wynika, że Gaggia zaniechała produkcji Achille i występuje ogólnoświatowy problem braku części zamiennych. Sam ekspres ma podobno tendencje do przeciekania. Podobno. Może tym razem uda mi się sprowokować dłuższą dyskusję. :wink: Forum dźwigniowe od miesięcy martwe...
Jeszcze raz dzięki i... rychłego zakupu RS (a może dźwigni :wink: ) życzę.
vehiculum: Dalla Corte Mini + Demoka M-207; w zajezdni: La Pavoni Pro.
substancja czynna: Parenti Firenze 100%

Awatar użytkownika
Tamper
stale zagląda do filiżanki
stale zagląda do filiżanki
Posty: 149
Rejestracja: pn 07 lut 2011, 9:28
Sprzęt: La Pavoni Professional, Graef CM 80
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Re: La Pavoni Professional - the love hate machine

Postautor: Tamper » sob 31 mar 2012, 9:07

Ekspresem La Pavoni Professional PRH, byłem zauroczony na długo przed jego zakupem. Marzenia się spełniają :) i od ponad roku jestem jego użytkownikiem. Z drobnym "ale", gdyż mam już drugą maszynę. Pierwszy egz. był dwukrotnie serwisowany, ponadto miał wadę fabryczną i to spowodowało wymianę na nowy, który użytkuję od miesiąca. Pomimo tych problemów, które trwały pewien czas i były mocno stresujące, nie mam wątpliwości że warto było dokonać takiego wyboru.

Ten ekspres jest dziełem sztuki i w pełni zasłużenie znalazł swoje miejsce w Muzeum, w dodatku to dzieło sztuki daje wspaniałe espresso :) No może nie zawsze :( bywają wpadki, ale nikt nie jest nieomylny i trzeba sobie dać prawo do błędu.
Wady: 1) Nie można wystukać fusów - całość ucieka do kosza - co jest irytujące.
W pierwszym egz. miałem ten sam problem i byłem mocno zdziwiony kiedy w nowym, otrzymanym po reklamacji okazało się że sitko jest spasowane bardzo ciasno. Podobno jest to reakcja firmy La Pavoni na skargi klientów i obecnie produkowane maszyny mają sitko ciasno spasowane.

Carlos Cruz
zagląda od święta
Posty: 7
Rejestracja: pn 02 maja 2011, 21:18
Sprzęt: La pavoni+ i2-mini

Re: La Pavoni Professional - the love hate machine

Postautor: Carlos Cruz » pn 02 kwie 2012, 19:34

Dobrze napisane. Mam już LaP ponad rok i zasadniczo zgodzę się ze większością zawartych tez, poza punktem '4) osoby leworęczne nie będą w stanie wygodnie uzywać tej maszyny. ' Jestem leworęczny i daję radę, nawet spróbowałem przed chwilą na odwrót- tak jak by to zrobiła osoba praworęczna i dziwię się praworęcznym ;-]


Wróć do „EKSPRESY --- subiektywne opinie użytkowników”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości